- Ja nie mam co na siebie włożyć – nucę stojąc na golasa przed szeroko rozpostartymi drzwiami szafy, daremnie wzrokiem poszukując szaty wystarczająco szykownej, aby mnie okryć.
Wzdycham tylko, gdy zimnokrwiste lustro przygląda mi się krytycznie – Trudno, korona musi wystarczyć!
Cóż, bywa, że król jest nagi. A grymasy przed szafą godne najbardziej kobiecej kobiety.
OdpowiedzUsuńo kurcze... to może czas poszukać stanika i jakichś leginsów?
UsuńNajlepiej różowych!
Usuńskala trudności rośnie.
UsuńNo cóż, to jest tzw. zmiana ról. Siedzę i czekam godzinę na męża...
OdpowiedzUsuńa co? stoi przed otwartą szafą? i śpiewa?
Usuńbywa :*
Usuńok - na wszelki wypadek nie dopytuję o szczegóły.
Usuń