Lato nawet nocą staje się dotkliwie odczuwalne, a każda szmatka zbyt gruba. Bielizna? Są tacy/takie co zapomnieli jej zapomnieć, ale chyba nie stanowią już przytłaczającej większości. Nawet psom nie chce się szczekać, a ptaki zakończyły działalność wokalną już przed śniadaniem. Uliczny handel zamarł i żadnym truskawkom nie chce się iść do ludzi. Tylko chwasty znoszą z godnością eskalację temperatury i mnożą się korzystając z lekkiej zadyszki miejskich kosiarzy trawników. Lody na obiad? Zdarzało się bywać na gorzej zbilansowanej diecie.
U nas na osiedlu cisza, jakby miasto wymarło!
OdpowiedzUsuńNa obiad lody i truskawki!
chłodnik też by się przydał, ale komu chciałoby się walczyć z burakami.
UsuńMnie najbardziej cieszy,że psy nie mają siły ujadać.Ewa
OdpowiedzUsuńmusisz mieszkać w psim zagłębiu.
UsuńCzytam, czytam. Wrócę.
OdpowiedzUsuńnie czytaj, odpoczywaj. jak wrócisz, pewnie wciąż tu będę.
Usuń