Deszcz taktycznie wyczekał, aż się pojawię na świeżym powietrzu i dopiero zaczął dokazywać. Nasączył mi bluzę w kolorze więdnących malin świeżością i pozwolił chwalić się kolorem tak żywym, jak tylko się da. Jadę. Dołem panoszą się białe koniczyny, wierzchem wtórują im czarne bzy i jakieś krzewy usiłujące stać w dwuszeregu niczym karny żywopłot. Przesiadka. Na podwójnym przystanku kierowca zatrzymuje wóz możliwie daleko ode mnie i niemal słyszę to pytanie – zdążysz? Zdążyłem, choć nie wiem czemu musiałem się spieszyć na pustym przecież przystanku. Wewnątrz dziewczęta zanurzone po czubek głowy w ekranach smartfonów, deszcz pada, kwitną bzy, bluszcz wspina się po elewacji z rozsądku omijając otwory okienne za którymi mieszka brak tolerancji i uprzedzenia. Pierwsze lipy ośmielają się kwitnąć, być może sprowokowane odwagą nastolatek, które kwitną już od miesiąca. Na zewnątrz dwie młódki toczyły swoje hula-hop na biodrach, którym wciąż brakowało kobiecości, ale przecież nauczą się w końcu… Dżdż (cóż za cudowne słowo nie posiadające samogłosek) ddży, oko zerka, widzenia widzą się we mnie i odbijają w lustrze choć przez to wcale nie stają się bardziej rozpoznawalne. Ale może?
Zauważyłam, że prawie nie widuję już białej koniczyny. Chyba zagłuszyła ją i wyparła ta duża, różowa. Szkoda, bo biała to moje ulubione kwiecie.
OdpowiedzUsuńbiała pojawia się nieco później niż czerwona. a na szkarłatną po prostu trzeba trafić.
UsuńDlaczego różowa koniczyna jest czerwona (Biała Wieża brązowa, czarna skrzynka pomarańczowa, fioletowa kapusta modra)?
Usuńwidocznie trafiło na sierotę, który nie rozpoznawał kolorów. może miał za mało danych?
UsuńA może to był po prostu facet?
Usuńpewnie tak.
UsuńJakże ja uwielbiam takie słowne bukiety. Balsam na moje oczy udręczone clickbajtem oraz kiepskim memem :)
OdpowiedzUsuńbrak obrazków jako zaleta... miło słyszeć. dziękuję.
Usuń