Rudowłosa bogini w błękitnej sukience jednym ruchem biodra zabrała wzrok. I nie puszczała. Jej biodra stać było na kolejne i kolejne ruchy. Mało mi głowy nie ukręciło, gdy autobus odjeżdżał stanowczo zbyt szybko. Szybkim krokiem przemierzałem Halę Targową z misją zakupu chrzanu, więc poczułem się „w temacie” podsłuchując komentarz straganiarki: śremskie się pojawiły, znaczy kończą się ogórki!
Straganiarka powinna wiedzieć,że to są śremskie:))A Oko już rozważało,czy istnieje życie w życie?Czy tylko życie w pszenicy?Nie wiem.Ewa.
OdpowiedzUsuńjeszcze nie rozważało, bo wagę diabli wzięli. język jest tak bogaty, że każdy coś sobie znajdzie.
Usuńa śremskie mi poprawiło z automatu i nie zauważyłem - już poprawiam. dzięki za czujność
A tam czujność.Jak ktoś wyhodował sobie w donicach i zakisił kiedyś 10 słoików ogórków śremskich,podlewając je sześć razy dziennie,to zapamiętał sobie te dziady wredne.Pyszne zresztą..
OdpowiedzUsuńto prawda - pyszne i wcale nietanie.
UsuńŚremskie w Mieście? Gdzie Rzym, gdzie Krym?
OdpowiedzUsuńSą w "wybranych sklepach" dla koneserów.
Usuń