W trawie marznie mocno spóźniony dmuchawiec. Ponoć nadejdzie świt i go ogrzeje, ale jeszcze nie teraz. Teraz, jedynym ciepłem w mroku jest cień kosa umykający przed groźną bo ludzką ciekawością. Duży, czarny jak noc pies na odblaskowej smyczy ciągnie dobrze odkarmionego właściciela. Obaj doskonale znają swoje miejsce i przeznaczony im koniec smyczy, ale kto kogo wyprowadza? Na przystanku pani w bieli i czerni wkłada do torby psa z kokardą między uszami – nie chce, by pałętał się między nogami, kiedy zajęta jest flirtem z internetem (mój sprzęt uwielbia poprawiać to słowo, by wybrzmiało z dużej litery, a ja je karcę za każdym razem i nie zamierzam na to pozwolić).
Do autobusu wsiada gość z tych wielkich zewnętrznie. Staje skromnie, jeśli można mówić o skromności w przypadku takiej Zawalidrogi w drzwiach, czym je upośledza i upokarza – ledwie śmią (absolutnie nie dla śmieją) się zamknąć, o otwieranie chyba będą błagać. Szczęściem dla drzwi – usiadł i sprowadził krzesełko z pozycji faktu do zuchwałego domniemania. A nawet dwa krzesełka, bo jedno nie zdołało dostatecznie zaopiekować się wielkością Siedzisława.
Dziewczyna z połyskującą fałszywymi diamentami i srebrem aureolą we włosach nerwowo łyka ślinę, chcąc wygasić nadmiar emocji związanych z dialogiem sms-owym. Beznamiętnie przewija pejzaże pani, która zapomniała, że jest piękna. Może zbyt rzadko słyszy dobre słowo? Chyba jest zimno. Ludzie splatają ramiona pod biustem. Ci, którzy biustu nie mają, też splatają. Zerkam na witrynę zamkniętej dopiero co po upojnym wieczorze kawiarni i widzę piskorza tramwaju, jak przemyka cicho, usiłując zgubić wzrok ciekawskiego prześladowcy, czyli mnie. Jeden z kominów elektrociepłowni też zmarzł, bo teraz krztusi się tłustym dymem mozolnie rozwiewanym przez niezbyt pracowity wiatr.
Zabawiam się nazwami dni tygodnia i deformuję je jak barbarzyńca ze skłonnościami sadysty. Niepodziałek, Wtórnik, Środek, Ćwiartek, Pijątek, Sobotaż, Dzielenia. Niewyszukane, łatwe do rozszyfrowania, ale czego wymagać od rozumu, kiedy nawet dzień wstać nie zamierza?
Dzisiejsze wyczyny tablicowe, jeśli mnie wzrok nie mylił, to D0 WYDRA i V1 BIEDA.
Stop, stop, STOP!!!
OdpowiedzUsuńInternet powstał w ten sposób, że najpierw połączono w jedną sieć komputery służące wojsku. I wtedy sieć ta została ochrzczona i nazwana imieniem Internet. Internet jest zatem nazwą własną i należy to słowo pisać duża literą!
będzie miał ze mną trudno.
UsuńA atrapa jak satrapa....rządzi sama. Co za strata!
OdpowiedzUsuńzabawka wciąga.
UsuńPoranny trening umysłu... :-)
Usuńskoro tego Ci potrzeba - paś się do woli.
UsuńU mnie Pijątek ciągnie się przez okrągły Tydzielnik..., a nawet dwa...
OdpowiedzUsuńniby ma być Sabotaż, a okazuje się, że nie. Znowu Pijątek...Dzień Świ...enty,
Pijątkowcy się wspierają i nie dopuszczają do Sabotażu.
Cześć, od rana już jest Pijątek..., pijątunio, pijąteczka moje kochane...
sedno!
Osesek
na zdrowie. oby!
UsuńW górę
UsuńWtórnik!
i na drugą drogę!
do Ćwiartku
Oby nam się! Dzielnik zgadzał i Środek godnie przyjął.
vivat!
Osesek
tyle haseł, że już tylko sztandaru brak, żeby się zaciągnąć.
UsuńDorzucę do kompletu;
OdpowiedzUsuńP1 Kava i V6 NOWAK
pomysłów ludziom nie brakuje.
UsuńCzytam i mam wrażenie, że idę obok Ciebie — tylko Ty zauważasz piskorza tramwaju, zmarznięty komin i Siedzisława potrzebującego dwóch krzesełek. 😄
OdpowiedzUsuńA „Niepodziałek, Wtórnik, Środek, Ćwiartek, Pijątek…” — no cóż, od dziś kalendarz już nigdy nie będzie dla mnie taki sam. I chyba właśnie za to najbardziej lubię Twoje teksty: człowiek zaczyna od czytania, a kończy z głową pełną obrazów, uśmiechem i jakąś dziwnie przyjemną czułością dla tego całego, trochę zmarzniętego świata. ❤️
Podziwiam Ej Aj za precyzję w formułowaniu myśli.
Usuńmiło słyszeć, że coś się zmienia tylko dlatego, że chciało się przeczytać kilka zdań o niczym - o detalach, jakie każdego dnia można podnieść z chodnika. niech nie brakuje obrazów i czułości.
Usuń"...ale czego wymagać od rozumu"? Barbarzyńcy!
OdpowiedzUsuńten Tydzielnik po tej notce dodał mi skrzydeł!
kurde balans..., parę nowych słów, ale jakie przesłanie!
bravo, bravo
w rijło bravo.
Osesek
jeszcze trochę i blog stanie się katalizatorem skrzydeł. jak red bull.
UsuńNa skrzywionych skrzydłach skrzy się krztyna skrzypu.Ewa
UsuńMiałem na myśli Porazińską. Janinę.
OdpowiedzUsuńPoetów i takie tam ich odloty...
renesansowe?
pod lipą, czy bez lipy
Osesek
Przez Ciebie albo inaczej, dzięki Tobie, zaczęłam zwracać uwagę na tablice rejestracyjne. Wtórnik jest cudny, jak i reszta :*
OdpowiedzUsuńna coś się trzeba gapić bezkarnie.
Usuńlampanie jest spoko.
Usuńsezon siniaczków dobiegł chyba końca nadaremnie - w tym roku nic godnego uwagi nie dostrzegłem, być może psuje mi się wzrok.
Usuńmoja mama powiedziała mi ostatnio, jak już tak się czujesz, to właśnie starość. Dzisiaj czuję się juz lepiej.
Usuńczyli da się wyjść z procesu i zawrócić?
Usuń