W przypływie szaleństwa zabiłem drania, nie zaprzątając sobie łba konsekwencjami. Kiedy w końcu ostygłem – wywiozłem truchło, żeby je zakopać, a wtedy nocną mogiłę oświetliły niebieskie koguty. Wewnątrz płytkiego dołu rozkładał się już jakiś nieborak, a mnie skazali za obu nieboszczyków.
Co za różnica, jeden czy dwóch... Zaczęłam właśnie czytać książkę pt. "Jak człowiek staje się seryjnym mordercą". Mam nadzieję się podszkolić, wszak nowy rok szkolny tuż, tuż i jakoś trzeba sobie w tej szkole radzić.
OdpowiedzUsuńPokuta za nieswoje grzechy,,,,wyraźnie wskazuje ,że nie wszystkim dopisuje w życiu szczęście...;)
OdpowiedzUsuń