P0 BOSO – nad morzem deklaracja w zasadzie zbędna, ale w Wielkopolsce? Coś ćwierka w świerkach. Mewy krążą dość nerwowo i chyba ściągnęły deszcz nie wiadomo skąd. Nawet parka kosów, która regularnie wizytuje trawnik przy posesji udając domowe kurki znikła gdzieś, żeby im czarne garniturki nie zblakły. Dzieciom, gdy zabrakło słońca zostały tylko monitory telefonów. Drepczę przez nie swoje miasto podziwiając ilość miejsc, w których można się stołować. Posiłki w knajpie, to dla mnie fanaberia, ale najwyraźniej należę do mniejszości, bo knajpy pełne są spragnionych śniadania z dostawą pod ryjek wygłodniały całonocnym postem. Może to sentyment za peerelowskimi wczasami z pełnym wyżywieniem? Ale pasą się przeważnie ludzie młodzi. Czyżby zabrakło mamusi, a zdolności kulinarne trzymane są w ryzach czekając na objawienie w telewizyjnym talent-szoł?
Ja dzisiaj wrocilam do prl-owskiej mielonki z puszki. Cud -miod , a galaretka jak za dawnych wczasow pod namiotem :-)
OdpowiedzUsuńale dziś już bez namiotu? czy trwasz przy naturze?
UsuńTrwam w/przy Naturze, ale w inny sposob.Zycie tj. ja i okolicznosci urlopuja mnie na kempingu zwanym emerytura . Bez zbednych napiec ..tyle co sobie sama dostarcze...
Usuńniech Ci służy.
UsuńPosiłki w knajpie, to wygoda, no może poza śniadaniem...
OdpowiedzUsuńwygodnie jeść w domu - nie trzeba nigdzie chodzić i liczyć, że menu i wykonanie zgodzi się z naszym smakiem
UsuńNie zawsze się da zjeść w domu!
Usuńjedzenie kojarzy mi się z domem. nie z knajpą, czy żarciem w marszu. ale - każdy ma swoje preferencje.
UsuńO tak,żarcie w marszu to profanacja ,ale żarcie w środku komunikacji miejskiej to już w ogóle zbrodnia.Ewa
OdpowiedzUsuńwieszać, czy rozstrzeliwać?
UsuńNo tak,słowa trzeba ważyć i nie nadużywać...Teraz byle drobiazg to do wyboru:zbrodnia,masakra,obłęd.Nie wypada teraz powiedzieć:piękna sukienka,tylko:obłędna sukienka.No masakra jakaś!Ewa.
Usuńobłędna sukienka, czyli kaftan bezpieczeństwa?
Usuńewentualnie:szałowa kiecka?Też się przydaje,jak ktoś wpada w szał..W każdym razie język potoczny zniesie wszystko,bo jest spontaniczny,ale jak czytam tytuły na portalach internetowych,to mam wrażenie że dziennikarze właśnie skończyli podstawówkę..
Usuńprzy wsparciu rodziców.
UsuńNie lubię jeść publicznie. Praktycznie nie bywam w restauracjach i barach. Nie jem na ulicy ani w środkach komunikacji miejskiej i innej. A już nie daj Boże strefa jedzenia w "galeriach" handlowych! Jedynym wyjątkiem jest kawiarnia. Pochłonąć ciacho, kawę, a nawet grzańca jestem chętna. No i wiesz, to piwo pod Wielką...
OdpowiedzUsuńoczywiście. a już próbowałaś? sama po Wielką?
UsuńNie, sama absolutnie nie!
Usuńjasne. przyjdzie czas, to ją rozdziewiczymy.
Usuń