czwartek, 1 października 2026

Larum w Karakorum – kurtyzana w karakułach z wkurzoną kurą serum z sera i rumu kurtuazyjnie konsumuje.

 

Osiedlowe kosy naradzały się na skraju trawnika i popatrzyły na mnie z wyrzutem, że przeszkadzam. Objuczony bagażem Archeopan śledził mnie przez chwilę, lecz górę wziął obowiązek i skręcił do paczkomatu, by pozbyć się ciężaru.


Łysy z wyboru mutant tak się zapatrzył na dżinsowe pośladki, że nie zauważył siedziska i boleśnie wyrżnął w nie mięśniem uda. Ból najwyraźniej miał moc terapeutyczną, bo wzrok odzyskał, by chwilę później przekierować go na monitor pełen ciepłych ploteczek. Gorzej, że zachwycająca rudowłosa okazała się być nosicielką brody.


W Rzece przeglądało się różowe niebo. Lepiej go nie pytać co porabiało nocą, żeby samemu nie nabawić się rumieńca. Wrony pełnią straż na znakach drogowych i pilnie przyglądają się tym, co się nie stosują do wskazań. Jedna chyba zamierzała zmienić przekaz i zlikwidować parking, przekreślając literkę P zawartością jelit.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz