Mrok. Niebo w ciężkim granacie osacza kształty i kolory pozbawiając je znaczenia. Samoloty z mozołem tną niebo, usiłując uwolnić świat od hegemonii pustki pełnej zmor wszelakich powołanych do życia niepokojami strwożonych. Dachy starych kamienic antenami przeczesują zgoła fizycznie co niższe partie firmamentu w poszukiwaniu użytecznego sygnału, które z premedytacją i satysfakcją gotowe są pobrać i przekazać na pastwę dekoderów. W przedświcie cegły tknięte pierwszym, nieśmiałym jeszcze promieniem słońca wybarwiają się intensywnie żywą, głęboką rudością.
Poranek jakich wiele. Starzy dobrzy nieznajomi przemierzają ścieżki codzienności w rytuale może niewiele wnoszącym do trwania świata, jednak zapewne istotnym dla owych istot. Ja? Patrzę. Jak zwykle. Pokaźny gość o siwym łbie przypiął do skórzanej torby z kanapkami i termosem dwie odznaki wielkie jak medale za zasługi. Metallica i Smok Wawelski w sombrero fantazyjnie wciśniętym ponad zębaty uśmiech. Wyspy wciąż śpią, choć chodnik wiszący nad Rzeką podbrzuszem (podwoziem? podchodem?) usiłuje ogrzać okolicę światłem świetlówek, lecz jedyne, co się udaje, to niedoskonałe powielenie odbicia elewacji Ossolineum, rwane przez nurt i niesione hen, poza zasięg wzroku.
Jakaś pani bez wiary we własną urodę paraduje w dżinsach lekceważących dolne partie jej sylwetki mimowolnie usiłując zachęcić do roszady pana w roboczym garniturze. Z Dzielnicy Boga, przez mosty wyjeżdża samochód przedzierający się niespiesznie przez pustkę bruku. Kto wie, jaką pokutę mu zadano, albo jakie wotywa przywiózł względnie (dla równowagi podejrzeń) ukradł. Jak bezimienny pionek poruszam się po miejskiej planszy i zapewne Większy Plan mną kieruje, na szczęście czyni to w sposób nie rujnujący mojego mniemania o własnym sprawstwie rzeczy i zdarzeń przyszłych. I tylko pozornie niewinne a gdyby? gdzieś głęboko we mnie budzi niepewność, że mogłoby być inaczej. Tylko jak? Dwie nastolatki z rękami głęboko kieszeniach idą spluwając pod nogi, co wytrąca mnie z filozoficznych myśli i sprowadza na ziemię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz