Franek ma franka dla francy z Francji.
Pierwsze
fiołki strzegą furtki osiedlowej. W osłoniętych od wiatru
zakamarkach pojawiają się mniszkowe słoneczka. Czekając na
przychylność świateł dziewczyna wspina się na palce, by na
chłopięcych ustach odcisnąć żarliwe uczucia. Może słowa,
których należy słuchać duszą? Miło gdy człowiek nosi w sobie
podobne wrażenia, bo warto doświadczyć. W przejściu podziemnych
debatuje nad losem osiem szczurów. Nie są specjalnie duże, ale
ludzi jakoś specjalnie się nie boją. Uciekają, choć bardziej
przypomina to zabawę w berka niż paniczną ucieczkę. Zerkam do
wnętrza knajpki czekając na transport. Widać wyraźną
dysproporcję – trzynaście kobiet i tylko dwóch facetów. Na
dodatek panie siedzą stadami, a panowie samotnie. Co za czasy.
Co za czasy! - powtórzę za Tobą.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nie mogę podzielić Twoich i czekającej na przychylność świateł dziewczyny doświadczeń. Już mi się to niepodzielane znudziło.
nie sądziłem, że coś takiego może się znudzić.
UsuńNiepodzielanie? Może.
Usuńdoświadczenie
UsuńWiosna jeszcze się tylko przymierza, fiołki, mniszki, pierwsze gesty czułości, a jednocześnie pod spodem szczury w przejściu, ludzie obok siebie, ale jednak osobno. Bliskość i samotność idą u Ciebie ramię w ramię. 'Co za czasy' brzmi jak westchnienie, tak spokojnie. I ta zabawa językiem na początku, zachwycam się i uśmiecham.
OdpowiedzUsuńduży chłopiec lubi się bawić. ilekroć wyłuskam chwilę wolną od obowiązków, coś tam sobie wynajdę do zabawy.
Usuń