Kpili, że jak zwykle go przerosło, a on tak bardzo chciał stanąć na wysokości zadania. Dzięki oślemu uporowi i nie tak bezinteresownemu wsparciu osobistego psychologa osiągnął niemożliwe. Wtedy dopiero okazało się, że jego psychoanalityk zapomniał najpierw rozprawić się z lękiem wysokości.
Kazimierz Górski nie był wybitnym piłkarzem, a Feliks "Papa" Stamm nie był wybitnym bokserem... pozwólmy psychoanalitykom i psychoterapeutom mieć te swoje przypadłości, w końcu oni mają leczyć innych, nie siebie...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
pozwólmy. jak mawiał jeden z mniej wybitnych komentatorów - lepiej mądrze stać, niż głupio biegać - jestem tym cytatem zachwycony od dawna.
UsuńI tu przypomina mi się dialog w gabinecie neurologa, którego uczestnikiem był mój brat w ramach medycyny pracy. Ten dialog był jedyną formą badania.
OdpowiedzUsuńNeurolog: Wódkę pije?
Brat: No, czasem piję, jak jest okazja.
Neurolog: A głowa go boli?
Brat: Nie boli.
W tym momencie neurolog wypisuje zaświadczenie: "Zdolny do pracy na wysokości" i woła: "następny proszę!"
Byłam wtedy z bratem, czekałam pod gabinetem. Wyszedł stamtąd, krztusząc się śmiechem.
znaczy - został uleczony. śmiech to lekarstwo
UsuńWyszło dramatycznie.
OdpowiedzUsuńduże dramaty z małych zaniedbań. ;)
Usuń