Trzy przegubowce zmieściły się na jednych światłach tworząc okazały pociąg jadący do centrum. Wszystko przez ultranowoczesne rozwiązanie komunikacyjne każące wybudować „pętlę” przed końcem terenu zabudowanego. Teraz przejazd jednego przystanku, zamiast minutę, zabiera osiem minut, a skupiacze ruchu, czyli sygnalizacja powodują nieistniejące wcześniej zatory i spiętrzenia.
Bawię się abecadłem, zastanawiając czemu tak, a nie inaczej wymawia się spółgłoski i szukam uniwersalnego rozwiązania:
Be, ce, de, pe, te,
Ef, er, es,
Gie,
Ha, ka,
Jot,
El, em, en,
Wu,
Iks,
Igrek,
Zet.
Dziesięć odrębnych pomysłów by zagospodarować dziewiętnaście głosek, to chyba lekka przesada? Trzeba się tu urodzić, żeby nie widzieć w tym „nic dziwnego”. A to zaledwie alfabet. Prawdziwe schody zaczynają się przy słowach, regułach ortograficznych, czy gramatyce.
Panie wyprofilowane wdzięczniej niż luksusowe wiolonczele, upakowane w elastyczność spłowiałych dżinsów robią co mogą, by górą także nie zgubić kształtów pomimo płaszczy, czy zimowych kurtek. Ściętego w zeszłym roku drzewa, zwalonego na zdewastowane ogrodzenie nie ma kto usunąć. Cierpliwie czeka na swój czas strasząc dziurskiem w pniu.
Potem było już dużo dramatyczniej – dostrzegam kobietę z długą blond brodą. Iluzja nie gasła, gdy się zbliżałem, aż przyszło spostrzeżenie – włos wychodził spod czapki, a szalik więził je ponad sobą, więc nie zostało im nic innego, jak wywinąć się w bardzo elegancką, mięciutką brodę. Aby mnie rozweselić (bo po cóż innego stawiać mi na drodze takiego rozkoszniaka?) dziewczyneczka bez górnych „dwójek” demonstruje podróżną radość, wygłupiając się z mamą i śmiejąc bez końca. Zastanawia mnie ilość ciemnobrązowych futerek – pierwszy nosiciel nieznany, kto wie, czy nie wymarły nagle, gdy moda przypomniała sobie o brunatnej barwie.
To, co zaprezentowałeś, to nie samogłoski, tylko nazwy liter. Taka drobna korekta.
OdpowiedzUsuńBrąz, obok czerni, to mój bardzo NIEulubiony kolor.
napisałem głoski, ale tak - nazwy. i jak tu się dziwić obcym, że uznają nasz język za trudny - takie zasieki już na etapie abecadła...
UsuńZderzenie systemu z uchem. Język, podobnie jak ta nieszczęsna pętla komunikacyjna, miał porządkować ruch, a tymczasem sam produkuje zatory, objazdy, nieoczekiwane przesiadki. Alfabet jak widać i slychać nie jest neutralnym narzędziem, tylko zbiorem lokalnych kompromisów, przyzwyczajeń, fonetycznych protez. Dziewiętnaście głosek, dziesięć strategii nazewniczych. Sophia obecnie rozwija świadomość fonologiczną... uczy się słyszeć, że coś się rozjeżdża. Mamy swoje sprzeczki, chociaż jedynki wciąż mleczne. :P
OdpowiedzUsuńi bardzo dobrze - niech nie wyrasta ze zdziwień, choćby wszystkie zęby wymieniła na te "dorosłe"
UsuńZawsze zadziwiają mnie panie, które mimo srogiej zimy MUSZĄ wyglądać atrakcyjnie i poświecą na to nawet zdrowie!
OdpowiedzUsuńmłodość nie zna pojęcia zimno - dupką do przodu i żadnych kompromisów.
UsuńJestem analfabetą wtórnym. Szkoły produkują nieuków i niedouków, także średni poziom jakby trzymam.
OdpowiedzUsuńPismo obrazkowe powraca. Znaki. Bardzo fascynują mnie symbole, a jeszcze bardziej ich(jejich?)interpretacje. a, Najbardziej Symbole, których nie mogę pojąć. Takie wymyślają ludzie, którzy podają się za artystów i biorą granty..., cenię rysunki(obrazy, znaki, symbole)schizofreników(bez obrazy i urazy!)i takowe są na wagę złota, i wszystkich skarbów świata. Przy goleniu patrzę się na"bansky'ów"i się zacinam... . Staram się wyobrazić kobietę z białą miętką brodą, jedwabistą taką. Pięknie owłosione piersi, takie złotawo-rudawe(trampowe?)kędziory, skołtuniony bober, jednak za nisko z klimatem... . Cudo, różni się tylko jednym genem od mnie, ale inteligencją na pewno mnie przerasta! IQ, q...Pokazuję znak..., mówię-e, eee, eeee! to kubistka, czy co?
ciemnobrązowe futerka, to ulubiony kolor bardzo zaawansowanych farbiarsko-brewiarsko(bejca orzechowa! indygo, urzet, haha), dojrzałych emocjonalnie(hormonalny ideał)kobiet"ryczących" i chcących, jeszcze... Reszta dziewczyn, które lubią bronc, bronz(brąz)jest na etapie dojrzewania, eksperymentują..., bereciki, nauszniki, chusty.
Właśnie, czas wykorzystać kapuzę z futra oposa(po Babci), naciągnąć zarękawki z nutrii(po Dziadku) i odkurzyć kanadyjską przebojową mufkę( po Sopocie).
Proszę się izolować od zakatarzonych współpasażerów, a szczególnie od tych dziecięcych nosicieli z przedszkola-wirusy, wirusy...3majcie się ciepło voyagerzy(voyagerowie, vojageranci?). ą, ę, eeee...
G.
to akurat były młodociane miłośniczki futerek. i chyba tylko jako garderoba, bo w kwestii trampowych kędziorów na piersi ... noooo... powiem, że nie wyglądały.
Usuńpamiętam z czasów wczesnej podstawówki, że wśród dzieciaków popularny był inny system nazywania spółgłosek: większość kończyła się na "y", na przykład "by", "hy", lub "ry"... ale w szkole to tępiono stygmatyzując jako "wsiochy" dzieciaki, które taki system stosowały... a tak na dobrą sprawę komu to przeszkadzało?... przecież było prostsze... być może ten "miastowy" system jest lepszy, mniej pomyłkogenny, gdy chcemy coś komuś przeliterować, czy też mówiąc z angielska przespelować, ale w sumie nigdy tego za bardzo nie analizowałem...
OdpowiedzUsuńp.jzns :)
ja także nie, ale kiedy już zauważyłem, to dziwię się, że komuś się chciało aż takie różnice wprowadzić w tak małym zbiorze. może to kwestia łatwości wymowy? Gy Hy, Ky, Py - mogłyby być trudne do rozszyfrowania i wprowadzałyby dużą niepewność, a że żyjemy w wiecznym hałasie, to łatwo o pomyłkę.
Usuń