Na przejściu dla pieszych kobieta w czerni. Na nosie przeciwsłoneczne okulary nad głową przeciwdeszczowy parasol. Gotowa na wszystko, żadna aura jej nie zaskoczy. Tylko światło ja zaskoczyło i nie przeszła jak reszta stada. Łącznie z dwoma pulpecikami zapatrzonymi w siebie i całujący się w marszu. Słońce porozbierało dziewczęta tak pięknie, jak żaden facet nie zdołałby. I niech tak będzie, niech gwiżdżą szpaki, niech cienie paradują wskroś ulic. Alternatywne piękności nieco straszą, szczęśliwie oglądam te piękności przed zmierzchem.
Ciekawa jestem, jak wyglądają alternatywne piękności. Tak z męskiego puntu widzenia.
OdpowiedzUsuńskóra, glany, kabaretki ekstrawagancka fryzura, mnóstwo metalu wszędzie, gdzie zdołasz wzrokiem sięgnąć i makijaż jak z cyrku. ech! bardzo alternatywne stworzenia ciężko dostrzec pod tą całą maskaradą.
Usuń