środa, 15 kwietnia 2026

Liszka z pliszką w Szypliszkach.

 

    Znad placu zabaw unoszą się całe szwadrony baniek mydlanych. Bezzałogowo atakują balkony i dachy, jednak sposób selekcji jest trudny do zauważenia. Wiadomo. Wiatr w ograniczonej przestrzeni kręci i ma swoje humory. Sroki nie dają się nabrać na mydlany połysk i robią to, co sroki porabiają popołudniami w słoneczne dni. Pisklęta huśtane wahadłowym ruchem ćwiczą powstrzymywanie odruchów wymiotnych. A kiedy się znudzi przekopują górę piachu, którą już przekopali wczoraj i przedwczoraj. Trudno przypuszczać, że jakieś skarby się kryją pod nim, gdy niestrudzone zastępy forują tę ruchomą wydmę. Psowaci prowadzają swoje utrapienia na niespieszne okrążenie osiedla drogą znaną do obłędu – trzy razy na dobę to samo kółko – zmieniliby choć kierunek ruchu, bo przecież to nie jednokierunkowe osiedle. A i na koniec świata – za tory iść można, gdzie już zapewne ziarnopłon i fiołki, samosiejki mirabeli i głogów zawodzą aromatem pełnym słodyczy i zderzyć się można z sąsiadem dawno niewidzianym, albo sąsiadką wiecznie zakrzyczaną przez czworonoga. Tylko komu się chce? Na osiedlu rozmaitość świergotliwa dokazuje, gdy tylko szpaki przestaną gwizdać, a wrony rechotać. Po niedawnych świętach szyby w oknach wciąż błyszczą więc słońce atakuje zajączkami, szukając kogoś, kogo ruszy i zgodzi się wyjść naprzeciw.


4 komentarze:

  1. Nasunęło mi się takie pytanie, dlaczego tak rzadko chce nam się wyjść poza własne kółko. Poza tym, intensywnie, mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem, czy to lenistwo, czy brak odwagi. może zwykła wygoda?

      Usuń
    2. U mnie to raczej - nie chce mi się.

      Usuń
    3. priorytety - czas trzeba poświęcić temu, co ważne. reszta musi poczekać w kolejce. i słusznie.

      Usuń