środa, 30 września 2026

Pomorze, to miejsce pomoru?

 

W autobusie chudy wąsacz staje mi „na oku” – nie wiem, czy z premedytacją, czy przypadkiem, ale za każdym razem wybiera miejsce na wprost mnie. Chyba jest wątłego zdrowia, bo od dawna już podziwiam strój gościa - w czapce wzbogaconej niezależnym kominem podciągniętym na czubek głowy i grubym kapturem, który tylko czyha, by spaść na tę chorowitą głowę. Poza nim, a raczej wraz z nim, we wnętrzu same zombiaki wpatrzone w monitory. Okropieństwo. Z braku lepszych pomysłów wyglądam na zewnątrz (czy można wyglądać do wewnątrz?). Przy dworcu jeden z osiadłych tam kloszardów na inwalidzkim wózku narzucił na łeb i całą resztę niebanalnej cielesności różowiasty koc z polaru, albo futerka. Wyglądał jak olbrzymia kropla malinowej pianki, która dopiero co skapnęła komuś z deseru na chodnik.


W tramwaju równie niewyjściowo. Otoczył mnie wlasna aurą i zawisł nade mną na popas dżentelmen w roboczych portkach. Delektował się zawartością wydzielin nosowych, konsumując bezwstydnie. Trzeba przyznać, że nośność nosa miał nieznośną. Nie chcąc mu towarzyszyć w posiłku, znów skierowałem zmysły na zewnątrz, a tam pulchna pani w żółtej kurtce przewoziła rowerem jeszcze pulchniejszy kojec. Czyżby jej zwierzak rozróżniał kolory równie wybornie jak ona? Chyba tak, bo od barw aż kipiał ów wytwór.


Zamknięty o tej porze zakład usługowy reklamował swoje usługi szyldem FOTO Z RETUSZEM, a ja przewrotnie pomyślałem, że gdyby był bliżej Rynku, śmiało mógłby serwować Foto z Ratuszem, a nawet Foto z retuszem Ratusza! Potem to już absolutnie aseksualnie podziwiałem okazałych mężczyzn, powodowany wątkiem konsumpcyjnym. Pierwszy miał obie rączyny zajęte wielkimi kanapkami, drugi eskalował i targał blachę ciasta. Jakiś męski piknik się zapowiada najwyraźniej, choć pora wczesna. Piękna pani z książką w dłoniach zerkała zdumiona, że mimo wczesnej pory potrafię się uśmiechać, a ja nie śmiałem powiedzieć, że tak już mam, że czego nie dowidzę, to sobie dopowiem, a efekt nieodmiennie wprawia mnie w humor lepszy od wyjściowego.


Słońce zlizało cień z ceglanej ściany i usiłoławo wygoić liszaje, tymczasem na niebie trwał spektakl „dzielenia tortu” przez kogoś nieskażonego geometrią i mającego w pogardzie prostopadłości, równoległości i inne przypadki szczególne. Bez złośliwości płoszę wronę walczącą chyba z zatwardzeniem na środku żwirowej ścieżki. Na mój widok na sztywnych nogach podreptała w zacisze żywopłotu z wciąż kwitnącej krzewuszki i (być może) tam właśnie zakończy walkę z opornym układem pokarmowym.


    Ach - i jeszcze gorrrąca tablica rejestracyjna V8 FUEGO

10 komentarzy:

  1. Dwa pomory.
    Między cholerą a dżumą?
    Osesek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dwa pomory to już mordor?

      Usuń
    2. strefa zgniotu...
      imadło
      młot i kowadło
      albo
      impas?
      mordor? połowa drzwi bez klamki
      Osesek

      Usuń
    3. Natchło mnie.
      Inspira, wiadomo...
      Osesek

      Usuń

  2. Polesie
    Podole
    Polaku!
    Polska to miejsce po....?
    geograficznie, medycznie...
    Osesek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podole to miejsce po dole, a po lesie to miejsce po lesie. Logiczne. Swoją drogą, jestem Półpodolanką.

      Usuń
    2. czyli nie całkiem zdołowana?

      Usuń
  3. Dawno już nie jeździłam komunikacją miejską, ale nie aż tak dawno, żeby pozapominać obrazki. Zawsze zwracałam uwagę na to, gdy autobus był pełen zombiaków wpatrzonych w ekrany i nagle rzucał mi się w oczy ktoś jeden, jedyny czytający papierową książkę. Czasem był to student douczający się jeszcze przed zajęciami, a czasem skromna urzędniczka. Pamiętam też, jak w Neobusie wiozącym mnie do Gdańska pasażerowie powyciągali i poodpalali laptopy i tablety, a pani siedząca naprzeciw mnie i ja wyjęłyśmy jak na komendę książki. Uśmiechnęłyśmy się do siebie porozumiewawczo i - już oddzielnie - pogrążyłyśmy się w lekturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super - tajne bractwo. ja kiedyś wyciągnąłem w pociągu Zafona, a siedząca naprzeciw parka Hiszpanów zaczęła uprawiać miłość. dziewczyna nie umiała się powstrzymać i w końcu zaciągnęła chłopaka do łazienki. brrr.. szaleństwo!

      Usuń