środa, 9 września 2026

Powroty potworów i wory na przetwory stworów.

 

Dwa osiedlowe kosy odprowadzają mnie na przystanek, udając, że w ogóle mnie nie dostrzegają. Koneserzy markowej wódeczki pitej w przelocie (albo w międzyczasie) pozostawiają na trawnikach barwne opakowania 100 ml – w trosce o zakłócenie hegemonii zieleni. W przeciągu niespełna dwóch minut na przystanek przyjeżdżają cztery autobusy, a na kolejnym w ów korowód wbija się piąty. Najwyraźniej ułożenie harmonogramu odjazdów to temat na przewód doktorski, ale może bus-pas potrzebuje kwadransa na odpoczynek po takim skomasowanym wysiłku?


Do autobusu wsiada uśmiechnięta pani ubrana w tak ciemny granat, że nawet chmurom nie udaje się rywalizować. Pani bez skrępowania zerka na monitor swojego towarzysza. Na kolejnym wsiada alternatywnie cudna dziewczyna o zielonych włosach. Mimicznie udziela się bez najdrobniejszych przerw, czasami wspierając twarzową polemikę rączką grasującą po policzku, a czasami kiwając nóżką w bagiennym bucie i podartych kabaretkach. Pewnie ma problem stomatologiczny, albo łuska słonecznika wdarła się jej między zęby (oby nie zapięcie kolczyka). Bliżej dworca autobus się wyludnia, co pozwala karampukowi-albinosowi na manewry. Istota najwyraźniej doznała obłędu widząc nadmiar wolnych miejsc i kolejno przymierza swą delikatną pupkę do sobie tylko znanym sposobem wylosowanych miejsc. Chmury udają, że zostały wyemitowane przez kominy elektrociepłowni, ale te są zahibernowane i czekają cierpliwie na sezon grzewczy.


Wracając trafiam panią o popielatych włosach – wsiada do tramwaju z własnym krzesełkiem, żeby nie liczyć na wątpliwą łaskę młodzieży. I siada z uśmiechem. Do kompletu tablica rejestracyjna niegdysiejszego cinkciarza D0 LARKI.

8 komentarzy:

  1. Ty wracając, ja jadąc spotkałam wczoraj siwą Panią, ubraną w popielaty sweter i spódnicę z czarnymi, kwietnymi aplikacjami. Wszystko było w szarości tak rozświetlone, że za jej oczami nie przestawałam podążać, by odkryć skąd tyle blasku w jej oczach. Kobieta myślę miała lat siedemdziesiąt kilka, ale spojrzenie nie jednego człowieka mogłaby poczęstować, by zaszczepić w nim rozważania dotyczące istnienia duszy bezczasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zakochana może - nikomu tak oczy nie świecą, jak zakochanej kobiecie. chyba, że maligna z ciężką gorączką.

      Usuń
    2. Zakochanie i maligna to przecież to samo...A patronem Święty Walenty...:)Ewa

      Usuń
  2. oko, też tak sobie myślałam, ale miała te swoje spojrzenie jakby zamknięte do środka, nie patrzyła w dal, przez okno autobusu, czasem na mnie patrzyła, a może i Ona się mnie, jak ja Jej dziwiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bogate życie wewnętrzne. to też się zdarza.

      Usuń
  3. Chyba każdy ma jakieś, jakieś wewnętrzne życie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie,że niektórzy mają bogate życie wewnętrzne...głównie należące do bakterii zasiedlających przewód pokarmowy.Można im czasem pozazdrościć.Ewa

      Usuń