czwartek, 18 czerwca 2026

Wraca przez wrota na wrotkach.

 

B0 JUTRA – na początek. A na tylnej szybie reklama Centrum Edukacji Sensorycznej Bohater Jutra. I wszystko jasne. Ciułam widzenia podróżne do kolekcji na dziś, gdy dziarskie babcie dominowały przestrzeń. Pierwsza z cyberpapieroskiem, w dżinsach za kolanko i takim zestawem dziur, że szwajcarski ser zgliwiałby z wrażenia. Krążyła po przystanku nieco rozjuszona niekompetencją komunikacji miejskiej każącej JEJ CZEKAĆ! Druga to nawet wsiadła do autobusu którym jechałem. Dżinsy-dzwony miały nogawice kosmate i kudłate. Masa frędzli wycierających chodniki wymagała wizyty u stylisty-fryzjera, ale najpierw mycie, najlepiej podwójne. Pani wdała się w smart-potyczkę z wirtualnym światem i tyle ją widzieli. Trzecia? A i owszem. Trzecia babcia namalowana była na ścianie kościoła. Nagusieńka i uśmiechnięta siedziała sobie z jedną nogą podgiętą pod siebie (bo pod cóż innego?) i robiła szal na drutach. Żółto-czarny. Początek ozdabiał już szyję, drugi koniec dopiero powstawał. Malarz litościwie poukrywał newralgiczne fragmenty nagości i nic nie drapało od patrzenia.


W drodze wysupłałem z siebie myśl, że kobiety mają w sobie więcej żaru od facetów. Chłopaki poubierane w dwie-trzy warstwy i skarpety, a dziewczyny z gołymi nogami i często wybierały krótkie rękawy. Na bocznej elewacji budynku wyższego od sąsiednich o jedną kondygnację pyszni się wielki napis DNO. Dno na górze? Intrygująca koncepcja. Jakiś typek zaraża przestrzeń nadwyżką własnych preferencji muzycznych i łupu-cupu przedziera się spod słuchawek opadając na niczego się nie spodziewającą publikę. Idąc wzdłuż Rzeki podziwiam mycie mostu wodą pod ciśnieniem. Śpiący kloszardzi obudowani dobytkiem cicho poświstują ostatnie sny i nie przeszkadzają ptakom pleść arie miłosne. Stadko rozchichotanych, cycatych księżniczek pruje po chodniku na hulajnogach, pozwalając powiewom na wyrafinowane pieszczoty. Jadą gęsiego, więc może to były gąski?


Kopciuszki bawią się w berka z wróblami. A może to konkurs, kto „bardziej” fruwa? Jaskółki uwijają się niezbyt wysoko, co słabo wróży tym, co pragną się dziś opalić. Kępa traw wyrosła w rynnie niepostrzeżenie rozsiewa potomstwo po okolicy, licząc na łaskawość losu/wiatru.


PS. Przeczytałem niewymuszenie: Zawsze jest coś, co próbuje cię zabić. Ananshael (Bóg śmierci) jest wszędzie. (Brian Staveley Miecze cesarza). – Tak prawdziwe, że aż boli. I co? Odkryłem, że przecinek kursywą jest „bardziej pochyły” (różnica - dla niewiernego Tomasza: , ,). Ale to tylko „przy okazji”.

10 komentarzy:

  1. Dla mostowej odmiany, podziwiałam wczoraj mycie dachu. Wydawało mi się, że człowiek, który operował myjącym sprzętem, miał na tym stromym dachu, palce stóp ułożone w kierunku piszczeli pod kątem 30 stopni, taka jedynka do góry nogami, nie umiałam przestać się patrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musiałaś mieć niezłą platformę widokową.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. zaczynam podejrzewać apartament na dachu świata, skoro innym dachom możesz się przyglądać z góry... super!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. na nieboskłonie, to chyba gwiazda. ale - nie czepiam się. świeć i oświecaj.

      Usuń
  4. Dobrze, dobrze, że się nie czepiasz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gwiazdorz spokojnie. albo i niespokojnie, jeżeli tak będzie lepiej.
      w moim mieście z balkonu przemawiał niejaki Adolf H. dobrze nie skończył. a i krwi napsuł całemu światu. lepiej niech balkon zostanie na kawkę i świergot ptasi.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. teraz to nawet grilla nie wolno tam rozpalić, ani papieroska. trzeba uważać, bo można się narazić z niewiedzy.

      Usuń