Na początek tytuł z prasówki:
Ukąsił go grzechotnik i zmarł – ależ ukąszony musiał być toksyczny!
A teraz do rzeczy. Szczupła babeczka na plecach nosiła ślady, jakby jej srak naptakał. Patrzyłem ja i taka pani, co miała rajstopy niczym witraże, tylko bez szyb. Okazało się, że pani była koniem pociągowym zaprzęgu dla piskląt ludzkich, więc pewnie niemowlęciu się zwyczajnie ulało. Długonogie gazele trwonią młodość na wirtualne pogaduszki, zamiast zachwycać się kwitnącymi forsycjami, czy śliwami wiśniowymi. Uśmiechnięta, siwiuteńka pyza dźwigała plecak w panterkę tak obwieszony kolorowymi pluszakami, że wyglądała na ruchomą szopkę, czy choinkę.
W Mieście pojawia się coraz więcej kloszardów na wózkach inwalidzkich. Nie ma dnia, żebym nie widział dwóch, albo trzech. Co interesujące – kobiet na wózkach nie widuję. W kategorii zdumienia dnia wysoko pozycjonują się także głodomory jedzące i pijące w marszu. Jedzenie uważam za jedną z większych przyjemności, a pochłanianie w biegu odbiera jedzeniu większość radości i apetytu. Typek w bejsbolowej czapeczce wytrwale węszy, wtykając nos w papierową tytkę, wewnątrz której mniemam, że są kwiaty. Może usiłuje wywęszyć cały aromat, żeby luba-alergiczka nie cierpiała? E! Sam siebie karcę, bo wiem, jak ciężko kupić pachnący kwiat. Poprosiłem u straganiarki o pachnącą różę, a choć zwiedziła dwa stoiska, nie znalazła żadnej. Jeśli więc szczęściarzowi się trafiło, powinien być z siebie zasadnie dumny. Modyfikuję podejrzenia – uczy się zapachu na pamięć, bo nie wie, kiedy znów się uda!
Choć zima w tym roku przycisnęła nieco, to chyba nie za bardzo, bo krzaki rokitnika i irgi wciąż są pełne owoców. A skoro ptaki ich nie zjadły, to zima była łagodna, albo ptaków zabrakło i dlatego owoce wiszą nadaremnie. I wtedy właśnie autobus wyprzeda samochód z rejestracją D0 CHAOS. Wóz jest terenowy, co nieco go usprawiedliwia, czy uzasadnia. Ja pogrążam się w iluzjach – czy żaluzje mają więcej aluzji, czy żalu?
Widuje zawieszki dla ptaków , nietknięte, wyschnięte raczej, więc albo ptaki nie były głodne, albo priorytety kulinarne zmieniły...
OdpowiedzUsuńalbo zwyczajnie - ubyło ptaków. co smutne.
UsuńCzuję lekki niepokój z rozbawieniem, jakby rzeczywistość była trochę rozregulowana ale czuła. Więcej aluzji? Hmm... żal przychodzi dopiero chwilę później.
OdpowiedzUsuńmoże tak być.. najpierw kpiny, a potem chwila refleksji.
Usuń