poniedziałek, 8 stycznia 2018

Wesołość.

Zapewne lepiej było w domu zostać, niż tułać się niespiesznie po wciąż tych samych ulicach, jednak nie utrzymałem nóg z dala od butów i wyszedłem. Na początku dziewuszka wyrośnięta wysoko, ale młodziutka bardzo, lizała loda z takim obrzydzeniem, jakby ktoś ją do tego zmuszał. Okrągła buzia wykrzywiona była niemiłosiernie, a ja nie chciałem się narzucać z dobrymi radami, żeby nie dać się pogrążyć w soczystej wiązance. Chwilę później przechodziłem obok paśnika, jak nazywam fragment galerii handlowej dedykowany wygłodzonej części ludzkości. Przeszedłem pomimo, ale zdążyłem zanotować w pamięci, że przed Mc Donaldem młodzież studiowała menu, jakby się dramatycznie zmieniło. A wychodzący młody facet wachlował dłonią własne usta, gdy wygłaszał komunikat donikąd: 
- uuuuch… ale mi się odbiło ku… - zobaczył mnie, wzruszył ramionami i poszedł, a ja już nie znalazłem w sobie siły do zachowania spokoju i rżałem własną radość na wiwat, w plenery. W ciągu zjawisk pojawiła się pani, która miała twarz jakoś tak naciągniętą dziwacznie, jakby ktoś ją za uszy do tyłu naciągał. Wargi przy tym karykaturalnie wydęte i pomalowane, makijaż raczej wulgarnie intensywny, niż podkreślający urodę – szczerze mówiąc nie bardzo miał co podkreślać, chyba, że głupotę, ale to nie mój problem. Zachwycony po cielęce oczy towarzyszący jej młodzieniec odnajdował jednak w bliskości jakąś wartość, więc może to ja nie potrafiłem rozpoznać piękna, o które nieomal się zabiłem. Tajemniczy zawodowiec o krótkim stażu zapraszał do świeżo otwartej restauracji w bocznej uliczce, ale przypomniałem mu, że już w piątek mnie tam zapraszał. Namolny był i dociekliwy – chciał wiedzieć, czy smakowało, więc odparłem, że nie, bo nie byłem. Spokój odzyskałem dwie przecznice dalej, ale nie na długo. Młode mamy w za dużych okularach i z narybkiem szczebioczącym wzdłuż trotuarów wyzwoliły mój uśmiech już z gatunku tych mniej złośliwych i pozwoliły wytrwać w dobrym humorze, pomimo dwóch jednostek straży pożarnej, które za cel obrały sobie moje błony bębenkowe i atakowały zaciekle. Pies obszczekiwał konia, ale ten, przykryty derką w geometryczne wzorki nawet chrapami nie drgnął wobec psiego gadulstwa, ratuszowe kuranty rżnęły jakąś połowę godziny, Miasto stygło, a dzień chował się po zakamarkach i markotniał. Ale wart był tego, żeby go odwiedzić (pod mostkiem śmiech wciąż we mnie mieszka i objawia się nadwyrężeniem mięśniowym).

18 komentarzy:

  1. Dzisiejsze słoneczko też wyciągnęło mnie z domu, ale zbyt szybko jeszcze zapada zmrok. Czekam na dłuższe dni, a tym samym dłuższe spacery. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma co czekać - dzień nie wróci do Ciebie.

      Usuń
  2. Oj, pięknie dziś było! Tylko małe pieski w śmiesznych ubrankach tak śmiesznie łapkami przebierały, jakby się bały, że im do chodnika przymarzną:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kajtek (nomen-omen) na podwórku obszczekiwał gołębie i próbował doskoczyć je w locie, ale tylko kręcił się za własnym ogonem, nie przejmując się wcale niepowodzeniem. a jak szybciutko schował się w ogrzewane pomieszczenia.

      Usuń
  3. DZIŚ pięknie było? Raczej nie u mnie - dzień wstał zachmurzony, jakby już od rana strzelał focha na to, że musi patrzyć na ludzi. Potem kapanina z nieba skąpała auta i ludzi, i do ziemi przygięła nawet optymistów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sugerujesz, że jestem ostatnim optymistą? a ja szedłem z uśmiechem, a czasami, to nim parskałem, kiedy sobie przypomniałem owe widzenia. pięknie było!

      Usuń
  4. To miałeś zdrowy dzień, bo jak to mówią: śmiech to zdrowie :)
    U mnie dzisiaj też słoneczko wyciąga z domu, ale wiatr wieje tak mocno, że strach wyściubić czubek nosa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sprzeczny zestaw. może jednak warto się ruszyć?

      Usuń
  5. Jakbym tam była....
    Słowo "paśnik" dla okreslenia galerii handlowej jak najbardziej na miejscu.
    A takie "naciągnięte" lalki Barbie coraz częściej się widuje, bo niestety kult młodości się rozwija... w związku z tym, że spoleczeństwo się starzeje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ta naciągnięta pani młoda była... chyba... w każdym razie partner na pewno.

      Usuń
  6. Ja dzisiaj z domu nie wychodzę, fen zszedł, jest straszliwie. Choć zawsze przy tym wietrze ciepło, 15 stp. teraz mamy, ale nie.
    Spotkałeś chyba kobietę z gatunku glonojadów. Ich wargi czasami osiągają niebywałe rozmiary.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam pojęcia, co jada ta pani

      Usuń
  7. Może mam tylko takie odczucie, ale jak uważnie przeczytałam, to śmiałeś się głównie/tylko z ludzi, nie do ludzi. Czy się mylę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. głównie ze zdarzeń, ale ludzie też byli przyczynkiem

      Usuń
  8. Dorze jest jednak posłuchać nóg, ubrać buty i wyjść. Słońce dzisiaj nareszcie sie pokazało, spacer zaliczyłam i jasełka w przedszkolu (ciekawam jakbyś takowe opisał), nawet ciastka upiekłam. Po 3 dniach mżawki i przewagi burości zachciało się żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasełka w przedszkolu? to nie wiem. musiałbym je zobaczyć

      Usuń
  9. Marzy mi się już wiosna w powietrzu;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a cóż złego zima zrobiła, że chcesz ją pominąć?

      Usuń