I wtedy ona mówi do mnie: „wpadnij”, a ja zaczynam płakać, bo z tą niby dobrą radą cokolwiek się spóźniła. Cóż, teraz wypada mi wybrać spośród podejrzanych ojca. Dziecku przecież nie przyznam się, że dostało tatusia z wyboru, gdyż połowa z podejrzanych w ogóle nie powinna dystrybuować życia.
W życiu bywa i tak.
OdpowiedzUsuńznam taki przypadek. i znam "wybrańca".
Usuń