No tak, wróble ćwierkały i trzeba było im zaufać. Słońce przypomniało sobie o bożym świecie nieco później, najwyraźniej dając szansę wilgoci, by wniknęła ciut głębiej. A potem było już znakomicie i „zapominanie” o bieliźnie było jak najbardziej na miejscu. W oknie przedwojennej kamienicy apetyczna rusałka XXL tańczyła w koronkowym czarnym biustonoszu, a otchłań pępka zdawała się nie mieć dna. Chodnikiem wędrował porysowany chudzielec w bluzce na ramiączkach i usiłował pochwalić się biustem, którego nie miał. Może dopiero zamówił i „się przymierzał”? Uczył się chodzić i eksponować? Na trening nigdy nie jest za wcześnie.
A mnie widzi mi się, że widzę misie.
OdpowiedzUsuńlepiej tak, niż odwrotnie - gdyby miś widział Ciebie, mogłoby być niemiło
UsuńOtchłań pępka przeraziła mnie!
OdpowiedzUsuńniepotrzebnie. pani był pulchniutka i może miała mocno zaciągnięty i przytwierdzony do kręgosłupa. dna nie było widać, ale ze wzrokiem u mnie nie najlepiej.
UsuńKiedyś nabyłam silikonowe ,,piersi,, za całe 5 zł. Komplet 2 miseczek. Miały spełniać zadanie podtrzymania właściwych pod sukienką/bluzką bez ramiączek. Przykleiły się, nawet spełniły swoją funkcję....chwilowo, dopóki upał nie oblał mnie potem. A potem, to opadły nie tylko złudzenia, ale i to co miało być podtrzymane....
OdpowiedzUsuńdramat. współczuję. może sprawdziłyby się jako pośladki?
UsuńCzy przypadkiem taka koszulka na ramiączkach nie nazywa się żonobijką?
OdpowiedzUsuńnie mam pojęcia. i chyba nigdy takiej nie miałem. jak damska haleczka, tylko ciut grubszy materiał.
UsuńNo tak, żonobijka.
Usuńskoro tak twierdzisz, to niech będzie.
Usuń