poniedziałek, 30 marca 2026

Barbara gra baraż z grabarzem Barabaszem.

 

A kiedy dojechałem w pobliże dworca i autobus wjechał na jeden z najgorzej utrzymanych fragmentów jezdni w Mieście, siedząca przede mną kobieta postanowiła namalować sobie twarz. Może nie całą, ale oczy i rzęsy, korzystając z podręcznej (torebkowej) palety farb. Z uznaniem patrzyłem na kunszt niewieści. Pani niewątpliwie miała spore doświadczenie wynikające z wieku, ale jezdnia naprawdę się starała, by zadrżała jej rączka. I tylko żal, że efektu nie zobaczyłem, bo wysiadała jakoś tak, że mogłem obserwować wyłącznie zaplecze, a o frontowej elewacji musiałem zapomnieć.


Radiowa prognoza pogody nadszarpnęła nieco moją wyobraźnię i poczucie geografii: Deszcze możliwe na linii Kraków-Kielce-Warszawa. Nijak nie potrafię wyobrazić sobie tej linii.

10 komentarzy:

  1. Też byłabym ciekawa efektu :)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może zaryzykujesz i spróbujesz sama? machnąć parę kresek i zobaczyć, jak wyszło.

      Usuń
    2. Jak będę gdzieś się przemieszczać komunikacją miejską to mogę zrobić eksperyment :)) Bo w samochodzie to za duże ryzyko jak dla mnie :)

      Usuń
  2. A malowanie twarzy w aucie na czerwonym świetle? Sztuka w stresie...efektów nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. natura. coś trzeba robić czekając na zieloność

      Usuń
  3. A może Barbara gra baraż z grabarzem Barabaszem w Zbarażu?

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tam, już nieraz malowałam się na czerwonym świetle! A moja Psiapsi, stojąc w korku lub na skrzyżowaniu, robi na szydełku.

    OdpowiedzUsuń