1.
Izraelscy osadnicy na okupowanym Zachodnim Brzegu, zaatakowali
polskich dyplomatów. Czy to wciąż osadnicy, czy zwyczajni
okupanci? A może po prostu barbarzyńcy?
2.
Ponętna Lopez świeci biustem. W operze. Nie, nie występuje, tylko
podziwia. Chyba. Może wyznaje zasadę podziwiaj i pozwól podziwiać?
Bo chyba nie chciała zrobić konkurencji artystom. Z treści
artykułu wynika, że po męczącym tygodniu mody w Paryżu
postanowiła przypomnieć Amerykanom, że wciąż posiada biust.
3.
Gry wojenne na dożynkach? Wójt wyzwał na pojedynek jednego z
gości, a gdy stanęli do zwarcia niemal rozpętali trzecią
światową! Gdyby nie dzielne babeczki z Koła Gospodyń Wiejskich
musiałbym wyjąć z szafy plecak ewakuacyjny i umierać z zimna i
głodu gdzieś w podmiejskich lasach. Brawo dla pań za waleczność.
4.
Ongiś, pani Megan Fox, udając licealistkę, pływała nago w
jeziorze. Nie wiadomo, czy bardziej w jeziorze, czy na ekranie, ale
jednak. Zdarza się. Poza tym może już się przedawniło, bo minęło
siedemnaście lat. Teraz zamierza utrwalić w widzach ów obraz i
dokręcić część drugą, ponoć z innej perspektywy. Może zdjęcia
kręcone będą z dna jeziora? Ma być horror o zabarwieniu
erotycznym. Jeśli wciąż będzie licealistką, to doprawdy osiągnie
tak perspektywę, jak i wrażenie. Czy horror, to się dopiero okaże.
5.
Import towarów z krajów Mercosur nie wzrósł, jak twierdzi jedno z
ministerstw. Za to przybyło przybyszy z tamtych stron i to wyraźnie
widać na ulicach, choć żaden minister tego nie twierdzi.
6.
Z Ukrainy jeszcze sprawniej importujemy uchodźców i równie cicho.
Kolejki na naszej wschodniej granicy wymagają czterdziestu godzin
oczekiwania na odprawę, choć w przeciągu doby odprawia się 3700
samochodów osobowych i 3000 ciężarówek. Dopiero z wakacji się
zjeżdżają?
7.
Mieszkańcy drżą! Nie, nie z zimna. Ze strachu! Bo sezon grzewczy
się zaczął i rachunki spadną na nasze łby równie nieuchronnie
jak podatki. Za każdym razem zastanawiam się, czemu grzejniki wiszą
na zewnętrznej ścianie mieszkania i znaczna część ciepła
ogrzewa elewację zewnętrzną, a nie wnętrze, ale nigdzie nie
znalazłem odpowiedzi, dlaczego tak jest.
8.
Kozackie drony poleciały na Petersburg. Duma, bo trafiły w port i w
most. Coś tam trafiło też w Litwę i Lubelszczyznę, czym jakoś
nikt się nie chwali, ale śledztwo pomagają prowadzić nasze
służby, więc na pewno dowiemy się kto i dlaczego Putin miał się
znienacka rzucić na Litwę i Lublin. Atak na infrastrukturę cywilną
jeszcze niedawno nazywany był terroryzmem, któremu Wielka Ameryka
wypowiedziała bezpardonową wojnę. Teraz milczy, podobnie, jak
milczy w kwestii mordowanych Palestyńczyków. Ciekawe, że
bohaterskie ataki na infrastrukturę rosyjską spotykają się z
bestialską odpowiedzią Kozaków, ale nigdy odwrotnie. Dopóki nasi
Nowi Bracia nie zaczęli nękać cywilów mówiących równie piękną
cyrylicą, mieli poza linia frontu względny spokój. Teraz mają
przed sobą bardzo nieciekawą zimę.
9.
Sport musi być, bo przecież! Pani Lewandowska jest zasmucona
przeprowadzką za kontraktem męża do Chicago, bo dzieci muszą
znaleźć nowe koleżanki w nowej szkole. Na szczęście – są
telefony i z tymi starymi nadal można pogadać. Stare koleżanki są
z Barcelony; te jeszcze starsze z Dortmundu, czy Monachium pewnie
odeszły już w zapomnienie, że o Pruszkowie napomknę półgębkiem
i nieśmiało.
10.
Reklama również musi się w prasówce objawić, bo bez niej nie
działa nic. Gracze nie zagrają bez sponsora, byle film wymaga ich z
pięciu by zaszczycić ekran TV, a bez czterech hojnych darczyńców
nawet prognoza pogody się nie sprawdzi. Ostatnio atakuje mnie
reklama plecaka ewakuacyjnego wprost z telewizora, a może wręcz z
GOV.PL? Wejdź na stronę i sprawdź, jak spakować plecak! Nikt nie
mówi, czy trzeba uciekać na dwie godziny, dwa dni, czy na zawsze, a
przecież w zależności od przewidywanej długości delegacji,
plecak pakuje się inaczej. Nikt nie mówi, przed czym, ani przed kim
trzeba uciekać. Z pożaru ratować trzeba dokumenty, pamiątki i
drogocenności, a potem wiać tam gdzie nie przypiecze tyłka. Z
powodu alarmu lotniczego trzeba z miejsca wiać do schronu i zabrać
butelkę wody, może tabliczkę czekolady. Kto wie, czy w ogóle taki
schron w Mieście istnieje? Nikt nie mówi, jak przetrwać w naturze
dzień, bądź tydzień, a przecież godzina przy otwartym oknie
wystarcza, by zmarznąć, choć zima dopiero przed nami. Więc gdzie
uciekać? Jak zdychać, to godziwie, we własnym domu. A nie uczyć
się rozpalania ognia na chłodzie i o głodzie.