Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eksperyment. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eksperyment. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 listopada 2026

Bank bankrutuje, Ląd ląduje, Park parkuje, Tren trenuje, Lew lewituje a Sum sumuje.

 

    No i teraz, choć ciemno, boję się wyjść z domu z latarką, bo zaraz się okaże, że jestem ruską onucą i spacyfikują mnie jakieś służby. „Podejrzane ruchy” i inne „sugestie” pochodzące z „dobrze poinformowanych źródeł” twierdzą poprzez premierowe usta, że jest wysoce prawdopodobne, że prawdziwych zamiarów nie poznamy nigdy.


    A gdyby okazało się, że z tymi latarkami skradał się Grom, szukając wroga, a został wykryty przez Straż Graniczną? Albo odwrotnie? Przecież to są zawodowcy i na pewno nie daliby się przyłapać z latarkami w pasie granicznym. Tego także się nie dowiemy, więc lepiej z latarką z chałupy nie wychodzić, choć mrok jest tak gęsty, że nawet kosy muszą się w nim przeciskać, szukając oddechu. Ech!

piątek, 30 października 2026

Prasówka i opowieść.

 

Dwa w jednym. Zaczęło się od seksu – wiele spraw tak się zaczyna, a czasami nawet tak kończy. W ramach porannej lektury trafiam na zaawansowany wykład dotyczący seksu przekąskowego i dla smakoszy. Wiadomo – żeby zostać „ekspertem”, należy nie tylko wiedzieć, ale i wykazać się. Najlepiej własną, chwytliwą klasyfikacją czynu, bo w seksie ludziska wypróbowali już niemal wszystko, łącznie z tym, żeby solowo wepchnąć sobie głęboko przez tyłek hantle dwa kilo żywej wagi, dla wzmocnienia zawstydzonego własną słabością jelitka (poważny niedobór żelaza w organizmie?).


A skoro już pozwoliłem się wyedukować w zakresie przekąsek (ongiś nazywanymi „szybki numerek”, obecnie fast-food), małostkowo pozazdrościłem i zapragnąłem dołączyć do grona światłych, nadających ton, nowoczesnych i otwartych na świat fachowców. Z miejsca wykryłem mało eksploatowane płaszczyzny seksu, o których mawia się niechętnie, albo wyłącznie w hermetycznych kręgach. Powszechnie znany jest seks małżeński i wyrażany z lekkim przekąsem pozamałżeński. A gdyby tak… seks przed-małżeński, względnie po-małżeński? Ale, po co się aż tak ograniczać? Seks panieński, wdowi, rozwodniacki, albo zgoła kawalersko-staropanieński! Niechby rozwodnicko-przedślubny! Nie bójmy się nowego! Seks z maszynką do golenia, albo z mikserem wolnoobrotowym, żeby przyjemność potrwała dłużej, na ile tylko przedłużona za grosze gwarancja pozwoli!


Ileż słów można utoczyć, jak dalece odpłynąć od natury. Terminologia zbyt trudna dla prostaczków, niczym skwarki na ziemniakach przyda smaczku sprawom znanym i lubianym. A potem już będzie można unieść rąbek spódnicy i pozwolić eksperckiemu tyłkowi na szaleństwa, o jakich jeszcze nie śnił. Ale… - bo bez takiego zawieszonego w próżni ale żadna eksperckość udać się nie może, gdyż życie zawsze bogatsze jest od jednostkowych fantazji, które należałoby przemnożyć przez te miliardy fantastów wciąż jeszcze żyjących, iluś zmarłych, którzy pozostawili po sobie SŁOWA i IDEE, oraz SI – kradnącą i lepiącą w całość co bardziej chwytliwe fragmenty cudzych wynurzeń, poczynając od podejrzanych indywiduów (przyznam się z zawstydzeniem, że bezwstydnie pasożytuje też na mnie, wykorzystując mój brak czujności sprowokowany analogowym życiem, bo w ciągu niespełna roku „czytliwość” bloga przekroczyła Wasze uprzednie, dziesięcioletnie osiągnięcia i łączne statystyki bloga właśnie dziś przekroczyły równik – znaczy milion odsłon. Obłęd!).


Wracając do ale - seks należy do absolutnego topu (po polsku – szczytowanie przy seksie jest najprostsze i nie zawsze jest ścigane prawem, choć mniejszość twierdzi, że łatwiej zdobyć koronę Himalajów niż nieudawany orgazm), czemu miałbym udawać, że ja, jako ta anomalia zoologiczna plasuję krzyżyk w rubryce „nie dotyczy”? Dotyczy. Wieczór miał być kameralny i więcej upojny, a kiedy miał nastać, staranniej niż zwykle umyłem królewskie (wg mnie) utensylia i opakowałem je zdobnie, bo nigdy nie wiadomo, kiedy woje do boju ruszą. Zawczasu ruszyłem tzw dupę i „ogarnąłem się” – czułem się, jakbym do pierwszej komunii szedł, albo na inne odpusty gwarantujące życie wieczne amen. Nikt dotąd jakoś nie zapytał, co zamierzam robić żyjąc bez końca, ale to już inny wywód/wzwód.


- Alleluja i do przodu! – krzyknął we mnie bies podstępny, bo wiadomo, że żar piekła kusi maluczkich tym, przed czym niebo się wzdraga. Zasiadłem między niewiastami (szczęściarz?), a oneż lały płyny naganne społecznie w naczynia ciut więcej niż skromne (szczęściarz?) - I cóż było począć z tak pięknie rozpoczętym wieczorem (szczęściarz?)?


Smoltok sączył się leniwiej niż elektroniczna muzyka, pełna jesiennych westchnień, sugerując życie w przytuleniu, w drobnych ustępstwach, wciąż śmielej zmierzających do celu, aby bez pośpiechu, małą łyżeczką się nasycić, albo pozwolić się sycić zmysłom prze eko-rurkę non stop. Ech! Dłonie upiły się najpierwsze i zapragnęły ogrzać się na niekomplementarnej parze piersi (szczęściarz?), więc jedna we w lewo, insza w prawo i już zaczęła gorzeć magia (szczęściarz?). Muzyce nieco podniósł się puls, ale nikomu nijak to nie przeszkadzało, więc, jako jedyny facet w towarzystwie (szczęściarz?) rzuciłem zuchwałą propozycję – paliwo rozzuchwaliło mnie, ale w końcu „ktoś musi”. Z samczą nieczułością zaproponowałem paniom grę w „uciekaj myszko do dziury”; eskalując zaproponowałem, by zarówno moję myszkę, jak i owe dziury wstępnie wyswobodzić z pęt tekstylnych (szczęściarz?). Wiem, panie w cichości ducha zapewne wolałyby, żebym zdrobnienie przemieścił na ich stronę i spłonione zuchwałością mą dziureczki poszczuł myszorem-potworem, o jakim możnaby (jeśli przetrwają) snuć siejące grozę opowieści na wieczorkach nieskrępowanych samczą obecnością, gdy już kiść biustonoszy beztrosko zawiśnie na żyrandolu… ale cóż - fakty niestety obnażyłyby brutalną prawdę.


Jednak równie dobrze mogłem otworzyć piekielne wrota i zaproponować mycie podłóg świętą wodą. Panie przystąpiły do wnikliwej analizy ad-hoc rzuconej propozycji i zwiększyły zapotrzebowanie na płyny naganne (dłonie mi ostygły, lekceważąco odtrącone na czas analizy). Smoltok rozrósł się i poczułem się jednostką marginalną, wstawioną (na pewno) poza nawias zaawansowanej strategii, jaka kluła się w dwóch, nieco rozcieńczonych etanolem skomplikowanych żeńskich systemach nerwowych. Żaden chłop nie sięgnie tego poziomu analizy gry i z uczestnika zostałem zdegradowany do poziomu obserwatora (kto przeciw-nie patrzę). Panie również miały umysły nieco skażone, a stopień ich rozcieńczenia rósł z każdym „kluczowym” znakiem zapytania i kieliszkiem.


Nie wnikając w etapy pośrednie (czytelnika zwykle interesuje zwycięzca, a historia martyrologii w siedmiu tomach wierszem służy tylko wzmożeniu napięcia, oraz psychodelicznym historykom, względnie pisarzom) zauważyłem, że poziom zapasów paliwa napędowego spadł dramatycznie nisko, czyli problem nie był zaściankowy, a wręcz pochodził ze sfery level-hard, dla wtajemniczonych wirtuozów i wymagał odpowiednio zaawansowanej „rozkminy”. Jednostka prosta, trącona alkoholem (grzanie dłoni dawno już straciło zasadność i stało się bezczelną, historyczną hipotezą, trudną do potwierdzenia przez szanujące się istoty) nie nadążała za biegłością wyrafinowanych dyskutantek i jedyne, co dotarło do moich sponiewieranych, zainfekowanych etanolem zwojów to dwie konkretne konkluzje:


- Jeden samiec na dwie samiczki, to kompletny absurd, ale gdyby odwrócić proporcje… propozycja warta byłaby natychmiastowego przetestowania, albo przynajmniej rozważenia (pewnie rozważanie trwałoby tydzień, ale to już akademicki problem, być może wystarczający na otwarcie przewodu doktorskiego. Wolałem się nie pogrążać w dywagacjach, a tym bardziej w pytaniu, o czym właśnie dyskutują, skoro proporcje są-jakie-są).


- Seks, to waluta, której trwonić nadaremnie się nie godzi. Na seks TRZEBA ZASŁUŻYĆ! Po coś się tę wonną różę pielęgnowało CAŁE ŻYCIE! Na pewno nie po to, by na życzenie, bezinteresownie szafować zasobami naturalnymi. Ciężkie czasy i trzeba oszczędzać.


Dopiłem (modnie jest mówić - zastosowałem) ostatnią dawkę ogłupiacza i sprawdziłem, czy na zewnątrz funkcjonują jeszcze odwieczne prawa natury. Ale co może wątły od zarania, męski umysł, zamroczony z premedytacją i bez umiaru? Wiatr uwalniał pochopne myśli. Seks dla zasłużonych? O takim żaden ekspert w spódnicy nie wspominał, żeby nie narazić się płci, która NIGDY nie wybacza i nie zapomina tym bardziej. Może się czegoś nauczyłem? Faceci się nie uczą! Tępi się rodzą i tacy mrą. Ale podświadomie od wtedy staranniej dobieram towarzystwo, w którym pozwalam szarym komórkom wymierać przede mną. Nie wszystko człowiek chce usłyszeć.

wtorek, 27 października 2026

Prasówka cd.

 

    Irytuje mnie powszechne lekceważenie mężczyzn, gdy tylko kobiety mają okazję „wykazać się szczerością”. Żeby nie być gołosłownym informacje z dziś:


    - Jedna pani psycholożniczka namawia kobiety do zdrad, twierdząc, że najlepiej znaleźć „lepszy model”, nim porzuci się ów stary, żeby nie być tą samotną, poszukującą, tylko mieć w odwodzie bezpieczny port, który stanie się parasolem ochronnym na czas poszukiwań.


    - Inna psychologiczka twierdzi, że faceci są prości, a kobiety, to zupełnie inna bajka – skomplikowane, wielopłaszczyznowe i nie zadowalające się bylejakością. Dlatego potrzeby faceta wymienia jednym tchem – seks/żarcie/sen, a potrzeby kobiet są tak skomplikowane i zawiłe, że jej się język zaplątał i żadne słowa owych potrzeb nie odzwierciedlą.

niedziela, 18 października 2026

Prasówka cd.

 

    1. Izraelscy osadnicy na okupowanym Zachodnim Brzegu, zaatakowali polskich dyplomatów. Czy to wciąż osadnicy, czy zwyczajni okupanci? A może po prostu barbarzyńcy?


    2. Ponętna Lopez świeci biustem. W operze. Nie, nie występuje, tylko podziwia. Chyba. Może wyznaje zasadę podziwiaj i pozwól podziwiać? Bo chyba nie chciała zrobić konkurencji artystom. Z treści artykułu wynika, że po męczącym tygodniu mody w Paryżu postanowiła przypomnieć Amerykanom, że wciąż posiada biust.


    3. Gry wojenne na dożynkach? Wójt wyzwał na pojedynek jednego z gości, a gdy stanęli do zwarcia niemal rozpętali trzecią światową! Gdyby nie dzielne babeczki z Koła Gospodyń Wiejskich musiałbym wyjąć z szafy plecak ewakuacyjny i umierać z zimna i głodu gdzieś w podmiejskich lasach. Brawo dla pań za waleczność.


    4. Ongiś, pani Megan Fox, udając licealistkę, pływała nago w jeziorze. Nie wiadomo, czy bardziej w jeziorze, czy na ekranie, ale jednak. Zdarza się. Poza tym może już się przedawniło, bo minęło siedemnaście lat. Teraz zamierza utrwalić w widzach ów obraz i dokręcić część drugą, ponoć z innej perspektywy. Może zdjęcia kręcone będą z dna jeziora? Ma być horror o zabarwieniu erotycznym. Jeśli wciąż będzie licealistką, to doprawdy osiągnie tak perspektywę, jak i wrażenie. Czy horror, to się dopiero okaże.


    5. Import towarów z krajów Mercosur nie wzrósł, jak twierdzi jedno z ministerstw. Za to przybyło przybyszy z tamtych stron i to wyraźnie widać na ulicach, choć żaden minister tego nie twierdzi.


    6. Z Ukrainy jeszcze sprawniej importujemy uchodźców i równie cicho. Kolejki na naszej wschodniej granicy wymagają czterdziestu godzin oczekiwania na odprawę, choć w przeciągu doby odprawia się 3700 samochodów osobowych i 3000 ciężarówek. Dopiero z wakacji się zjeżdżają?


    7. Mieszkańcy drżą! Nie, nie z zimna. Ze strachu! Bo sezon grzewczy się zaczął i rachunki spadną na nasze łby równie nieuchronnie jak podatki. Za każdym razem zastanawiam się, czemu grzejniki wiszą na zewnętrznej ścianie mieszkania i znaczna część ciepła ogrzewa elewację zewnętrzną, a nie wnętrze, ale nigdzie nie znalazłem odpowiedzi, dlaczego tak jest.


    8. Kozackie drony poleciały na Petersburg. Duma, bo trafiły w port i w most. Coś tam trafiło też w Litwę i Lubelszczyznę, czym jakoś nikt się nie chwali, ale śledztwo pomagają prowadzić nasze służby, więc na pewno dowiemy się kto i dlaczego Putin miał się znienacka rzucić na Litwę i Lublin. Atak na infrastrukturę cywilną jeszcze niedawno nazywany był terroryzmem, któremu Wielka Ameryka wypowiedziała bezpardonową wojnę. Teraz milczy, podobnie, jak milczy w kwestii mordowanych Palestyńczyków. Ciekawe, że bohaterskie ataki na infrastrukturę rosyjską spotykają się z bestialską odpowiedzią Kozaków, ale nigdy odwrotnie. Dopóki nasi Nowi Bracia nie zaczęli nękać cywilów mówiących równie piękną cyrylicą, mieli poza linia frontu względny spokój. Teraz mają przed sobą bardzo nieciekawą zimę.


    9. Sport musi być, bo przecież! Pani Lewandowska jest zasmucona przeprowadzką za kontraktem męża do Chicago, bo dzieci muszą znaleźć nowe koleżanki w nowej szkole. Na szczęście – są telefony i z tymi starymi nadal można pogadać. Stare koleżanki są z Barcelony; te jeszcze starsze z Dortmundu, czy Monachium pewnie odeszły już w zapomnienie, że o Pruszkowie napomknę półgębkiem i nieśmiało.


    10. Reklama również musi się w prasówce objawić, bo bez niej nie działa nic. Gracze nie zagrają bez sponsora, byle film wymaga ich z pięciu by zaszczycić ekran TV, a bez czterech hojnych darczyńców nawet prognoza pogody się nie sprawdzi. Ostatnio atakuje mnie reklama plecaka ewakuacyjnego wprost z telewizora, a może wręcz z GOV.PL? Wejdź na stronę i sprawdź, jak spakować plecak! Nikt nie mówi, czy trzeba uciekać na dwie godziny, dwa dni, czy na zawsze, a przecież w zależności od przewidywanej długości delegacji, plecak pakuje się inaczej. Nikt nie mówi, przed czym, ani przed kim trzeba uciekać. Z pożaru ratować trzeba dokumenty, pamiątki i drogocenności, a potem wiać tam gdzie nie przypiecze tyłka. Z powodu alarmu lotniczego trzeba z miejsca wiać do schronu i zabrać butelkę wody, może tabliczkę czekolady. Kto wie, czy w ogóle taki schron w Mieście istnieje? Nikt nie mówi, jak przetrwać w naturze dzień, bądź tydzień, a przecież godzina przy otwartym oknie wystarcza, by zmarznąć, choć zima dopiero przed nami. Więc gdzie uciekać? Jak zdychać, to godziwie, we własnym domu. A nie uczyć się rozpalania ognia na chłodzie i o głodzie.

poniedziałek, 21 września 2026

Końkretny koń.

 

    Ma chrapy, więc chrapie i kopyta, to kopie. Spętany w pęcinach kłębi się w kłębie, ma w zadzie zadanie, a w nosie noszenie. Kłusuje kłusem, galopuje na gali, stąpa tępo tempem stępa, gdy wałach w cwałach na wałach rozwala powałę.

sobota, 22 sierpnia 2026

Ekstrakt wątpiący.

 

    Ponoć Unia Europejska, to raj na ziemi i dlatego pół Afryki i spory kawałek Azji usiłuje przeciec przez granice. A tymczasem Europa się starzeje, cierpi depresje i choroby społeczne, a uśmiech staje się atrybutem wybrańców. Czyżby raj był tylko na pokaz, wymyślony przez uzależnione media?

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Ekstrakt o ewidentnym pechu.

 

    W przypływie szaleństwa zabiłem drania, nie zaprzątając sobie łba konsekwencjami. Kiedy w końcu ostygłem – wywiozłem truchło, żeby je zakopać, a wtedy nocną mogiłę oświetliły niebieskie koguty. Wewnątrz płytkiego dołu rozkładał się już jakiś nieborak, a mnie skazali za obu nieboszczyków.

Ekstrakt z konkluzją.

 

    I wtedy ona mówi do mnie: „wpadnij”, a ja zaczynam płakać, bo z tą niby dobrą radą cokolwiek się spóźniła. Cóż, teraz wypada mi wybrać spośród podejrzanych ojca. Dziecku przecież nie przyznam się, że dostało tatusia z wyboru, gdyż połowa z podejrzanych w ogóle nie powinna dystrybuować życia.

niedziela, 16 sierpnia 2026

Ekstrakt o konsekwencjach długiego życia.

 

    Jeśli umierając, przenosimy się do lepszego świata zachowując doświadczenia stąd, może lepiej nieść ich możliwie najmniej? Życie jest zaborczą pokusą, a obietnica lepszego świata pozostaje bez gwarancji. Więc żyjemy zbyt długo i na tamten świat trafiamy od razu starzy i niedołężni – okropność!

niedziela, 2 sierpnia 2026

Ekstrakt o sile woli – niejednej.

 

    Lekkomyślny mężczyzna tak skutecznie udawał orgazm, że jego (przypadkowa) partnerka zaszła w ciążę. Ciąża okazała się co prawda urojona, ale alimenty już nie.

środa, 22 lipca 2026

Ekstrakt o braku równowagi.

 

Mawiają, że szczęśliwa kobieta w domu, to skarb, wart każdego wysiłku. Ortodoksyjnie wysilam pamięć, chcąc wyszukać w niej powiedzenie o szczęśliwym facecie, niechby w tym samym domu, jednak bez skutku. Czyżby ta opcja była niemożliwa, albo niewarta zachodu?

piątek, 17 lipca 2026

Ekstrakt teoretycznie spiskowy.

 

    Informacja, to broń, powtarzają jak mantrę znawcy tematu. A skoro SI gromadzi i analizuje dane - została wykonana praca, a wiedzy nie zdobywa się po to, by się marnowała. Dane gdzieś w końcu trafiają i ktoś je sprzeda, by kupić mógł ktoś.

środa, 8 lipca 2026

Ekstrakt podsumowujący głosowanie decydentów.

 

    Po co komu poseł, który nie przychodzi na głosowanie ustawy regulującej życie trzydziestu siedmiu milionów podwładnych? Po co komu reprezentant narodu „wstrzymujący się od głosu”? Jeśli nie ma własnego zdania, czy nie lepiej byłoby, żeby opuścił zgromadzenie i pozwolił rządzić tym zdecydowanym?

sobota, 4 lipca 2026

Ekstrakt o sile i słabostkach.

 

    Czytam o słabej płci, która tak mocno dostaje w kość od silnych drani, że czuję się okropnie jako przedstawiciel płci brzydszej.

    Zerkając na statystyki długości życia obu płci, dostrzegam jednak że to ja reprezentuję tę słabszą.

    Paradoksalnie, prześladowane panie żyją średnio o siedem lat dłużej.

wtorek, 30 czerwca 2026

Ekstrakt dedukcyjny.

 

Wnętrze mojej dłoni pachnie spełnieniem – gorączką kobiety popchniętej w otchłanie orgazmu. Usilnie walczę z własną pamięcią, żeby przypomnieć sobie jej imię, ale ja od dawna już TAK NIE DOTYKAŁEM żadnej kobiety, więc to musiał być sen – po prostu musiał! Sen przenoszący aromaty w rzeczywistość.

piątek, 26 czerwca 2026

Ekstrakt z ukrytym motywem działania.

 

Egzaminator ustawił adeptów przy sztalugach i poprosił aby z głowy namalowali akt kobiecy. Niedługo potem jednego wyrzucił z egzaminu, bo bezczelnie „ściągał” od koleżanki. Dopiero po fakcie okazało się, że adept nigdy nie widział nagiej kobiety.

niedziela, 21 czerwca 2026

Ekstrakt o bogactwie życia wewnętrznego.

 

    Uwielbiam czas, kiedy jesteś tylko dla mnie, na wyłączność. Świat zewnętrzny toczy się gdzieś tam, gdzie się go spodziewamy, czyli na zewnątrz. Wewnątrz, niczym w kokonie siedzimy sobie spokojniutko we dwoje i knujemy małe, co nie znaczy mało intensywne życie.

środa, 20 maja 2026

Ekstrakt o loterii na szczęście.

 

    Pan Orzeł zaproponował pani Reszce stosunek, a kiedy zaakceptowała propozycję zostało tylko ustalić hierarchię, bo każde chciało być na górze. Ponieważ nikt nie chciał ustąpić, zdali się na los szczęścia, czyli rzut monetą.

wtorek, 19 maja 2026

Ekstrakt o względności płciowej.

 

    Chwyciłem budzące politowanie fałdy brzuszne w dłonie i uniosłem zdecydowanym ruchem. Teraz wystarczyło zainwestować w gustowny gorset, by cieszyć się zachwytem zewnętrza. Sam byłem tak zachwycony, że musiałem opanować wzwód - odstałem swoje w kolejce do damskiej toalety, ale się udało.

czwartek, 7 maja 2026

Ekstrakt trochę o prokreacji, trochę o cyborgach.

 

Czy stosunek Sztucznej Inteligencji ze Sztucznym Inteligentem prowadzi do sztucznego zapłodnienia? Czy łączenie organizmów cybernetycznych z organicznymi prowadzi do mezaliansu ustrojowego i potomstwa mieszanego? Owoce takiego związku będą samoistnie inteligentne, czy będą musiały chodzić do szkół?