wtorek, 3 września 2019

Nic dziwnego.


Pani z przepraszającym uśmiechem rozpychała się we wszystkich trzech wymiarach przestrzeni i nawet nikt jej tego za złe nie miał. Przestrzeni o poranku nie brakowało. Ptaki odsunęły się z wrodzonej ostrożności i tylko jakiś wróbelek nie potrafił powstrzymać ciekawości i zerkał z gąszczu mirabelek. Pani szła na wschód. W kierunku wiaduktu uciekającego łukiem z Miasta w stronę słońca. Kobieta szła w srebrnych bucikach, jakby je dostała w prezencie od księżyca, by teraz iść się słońcu pochwalić, a może poprosić o złote? Rzeką dryfował na prawym boku karp śnięty, a wędkarz kontrolował wzrokiem ów dryf, czy żyłek mu nie poplącze. Na klonach liście zmęczone latem pokryły się brązowymi piegami, a co słabsze zaczęły się zwijać w ruloniki udając słabo zwinięte cygara. Kominy wytrwale pokazują skąd wieje wiatr i są raczej jednomyślne. Dzień rozgrzewa się błyskawicznie i po nocnej wilgoci ślady znikają bezszelestnie.

10 komentarzy:

  1. Jeszcze trochę i nie będzie się tak poranek pieklił
    Kocham jesień i będę tęsknić za odchodzącym latem💕

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mi smakuje każda pora roku. i każda inaczej.

      Usuń
  2. "Kobieta szła w srebrnych bucikach, jakby je dostała w prezencie od księżyca, by teraz iść się słońcu pochwalić, a może poprosić o złote?" - Wspaniałe.
    Mi ani księżyc nie dał ani słońce dlatego często idę boso...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za to rosa liże Cię po stopach.taka pieszczota dyskretna.

      Usuń
  3. Jeszcze mirabelki, jeszcze lato.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy dostrzega czego mu brak.
      niech trwa lato.

      Usuń
  4. Już pachnie jesienią i mam nadzieję, że lato złagodniało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ono takie nastoletnie - wszystko co robi, to do końca - z pasją i bez reszty. jak jest, to trudno go nie zauważyć.

      Usuń