Zerkam co słychać wieczorową porą za oknem tramwaju wewnątrz którego kłębią się księżniczki nadchodzącej nocy. I cóż tam słychać? Staruszka, raczej elegancka i zadbana wysiaduje ławkę pod wiatą przystankową i plwa sobie niezbyt elegancko pod nóżki w białych skarpetkach i sandałkach. Kiedy nie plwa ziewa niczym hipopotam, kompletnie ignorując otoczenie, więc owa eleganckość zwiędła błyskawicznie.
W kawiarni cztery jednopłciowe parki świergoliły radosne wieści znad wyszukanych herbat, a samotny pan, perforowany tatuażami czytał sobie analogową książkę i najwyraźniej nie w głowie mu były amory z obecnymi tam niewiastami.
Do kompletu tablica D0 CODE.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz