środa, 2 września 2026

Przewaga powagi nad odwagą wagi i uwagi wagonu o wagarach gara.

 

    Niebo wyglądało jakby zamierzało wykipieć. Cień czarnego kota interesował się gęstwiną nawłoci, między którymi nieśmiało rosły jeżyny i wiesiołki. Ze skoszonego trawnika łopian pokazywał mi swój zielony jęzor. Na przystanku Sympatyczny Rudzielec domalowywał sobie uśmiech, a wiatr bawił się jednym udem, które bez skrępowania wynurzało się spod naprawdę długiej sukienki. Wiatr korzystał, a i męski wzrok ocierał się o młode ciało. Nastolatka w szortach miała naprawdę mocno opalone nogi. Twarz i ręce zdecydowanie mniej. Czyżby nogi pomalowała farbą w kolorze opalenizny, a na resztę ciała zabrakło?


    Z blokowiska startowała w niebo połówka tęczy, reszta niknęła w chmurach. Inna, już w pełnej krasie łączyła opłotki z centrum. Słońce punktowo przedarło się przez chmury i wystarczyło go, by oświetlić jedno drzewo pośród innych. Jesion natychmiast przypomniał sobie, że jest wyniosły i sterczał ponad te pominięte.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz