Przypadkiem (a ponoć te nie istnieją) postanowiłem przejść przez jezdnię na krwistym świetle, gdy ruch kołowy zamarł. A jak padło pytanie, czy nie mam wyrzutów sumienia i czy spać będę mógł w nocy, zacząłem snuć opowieść. Gdy tylko dopadłem maszyny – przepisałem i wysłałem w jedyne miejsce (jedyne prócz Lustra), w którym nie boją się, gdy wyobraźnia potrafi zdestabilizować wszelkie prawa, z fizyką włącznie. Oczywiście mowa o Niedobrych literkach, a efekt można skonsumować tam:
https://niedobreliterki.wordpress.com/2026/05/06/relacja-na-zywo-by-daniel-wojnarowicz/
O, ludeczkowie moi mili, ale masakra!
OdpowiedzUsuńmasakra sprzedaje się najlepiej.
UsuńNiestety tak. Smutne to, ale potwornie prawdziwe.
Usuńromanse, to inna półka.
UsuńHm... pod tą całą hiperbolą wciąż czuję bardzo celne pytanie o bezwład, agresję i automatyzmy społeczne.
OdpowiedzUsuń