Ciepło, aż miło. Pot przemieszcza się wzdłuż kręgosłupa, tam gdzie słońce nie sięga. Na wszelki wypadek poluję na plamy cienia, żeby się nie odwodnić. Przed sklepem dziewczynki sprzedają lemoniadę za co łaska. Nie pierwszy raz, bo to wydarzenie cykliczne. Obwieszeni psami posiadacze robią rundę za rundą osaczając osiedle wielopętlową nutą zapachową wyczuwalną przez czworonogi. Kosy rozśpiewują osiedle, a dziecinna radość z placu zabaw przedziera się nawet przez zamknięte okna. Pszczoły pracują nad obrazkiem złożonym z wydrążonych patyków i szyszek, szykując domek dla potomstwa. Chyba polubiły balkon, bo to kolejny rocznik. Rozbudowałem siedlisko widząc takie zainteresowanie, a teraz pora karmić pisklęta, więc kwiaty do pełna. niech tylko miną przymrozki, to zafunduję im ucztę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz