Pchany popołudniową tęsknotą za łazęgą zawieruszyłem się wczoraj w miejskich wirydarzach. Z zaskoczenia wziąłem trzy, w tym ostatni mi dotąd nieznany, za to znany googlowi. I wszystko byłoby znakomicie, jednak okazało się że tenże, stanowiący wewnętrzny dziedziniec filologii germańskiej, stał się uczelnianą palarnią. Pośród kwitnących krzewów i rabat okalających ławeczki pyszniła się altana pełna popielniczek. Niemiecka praktyczność najwyraźniej wzięła górę nad lokalnym romantyzmem. Ordnung must sein!
Osiedlowa siatkarka od rana testuje zalety legginsów z tych, co drastycznie pogłębiają otchłań międzypośladkową. Najwyraźniej zadowolona jest z pobieranych wrażeń, bo występuje w nich regularnie, nie bacząc na wiatr, okradający jej intymność z ciepełka. Sympatyczny Rudzielec, dziś w błękitach, uzupełnia makijaż malując rzęsy na kolor „bardzo długie i łatwo dostrzegalne”. Przy okazji sprawdza językiem, czy między zęby nie zaplątała się łodyżka czosnku niedźwiedziego, albo innej kolendry. Na ścieżce rowerowej pani wchodzi w poranek truchtem, a jej ciało nosi znamiona poważnej opalenizny nijak nie wyglądającej na dzieło powiewów chłodu.
Ktoś za mną poddaje recyklingowi zawartość nosa wciągając zawartość potężnymi haustami. Najwyraźniej ideę zero waste wziął sobie do serca – ot taki niewymuszenie serdeczny gość. I najwyraźniej bardzo głodny, bo pobiera porcję za porcją regularnie jak metronom. Rozkoszne rusałki wagi ciężkiej przebiegają ulice na czerwonym, a ich bladziutkie kolanka migają pod letnimi sukienkami. Do mnie uśmiecha się piękna pani wyglądająca jak przeniesiona żywcem z dwudziestolecia międzywojennego. Odśmiecham się, bo wygląda naprawdę bardzo elegancko i delikatnie. Żebym umiał jej towarzyszyć musiałbym wyglądać o niebo dostojniej.
A ponieważ nie wyglądam, bawię się w marszu, wymyślając rodzaje lin:
Alina, Bylina, Celina, Dolina, Etylina, Formalina, Glina, Halina, Insulina, Jedlina, Kalina, Lanolina, Malina, Naftalina, Otulina, Paulina, Roślina, Solina, Ślina, Trzmielina, Watolina.
Zostało jeszcze kilka literek, więc podzielę się zabawą – jeśli kto chętny poddać się szaleństwu, to zapraszam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz