A kiedy już naoglądało się makijażu spływającego po pryszczatych buziach podrasowanych na niebiesko, gdzie pot wyrzeźbił ścieżki na wzór górskich strumieni, otarłem własną głowę z potu, by wyraźniej widzieć świat. Fioletowa księżniczka zachęca niebieściuchną mamusię do wyprawy „na maka, bo tam są zabawki”, a mamunia w pełnym zachwycie zgadza się na tę rozpustę. Pewnie dlatego, że „rozmawiając z córuchną” jednocześnie przez telefon usiłuje opchnąć opiekę nad pieskiem, czy innym koteczkiem.
W upale kwitną wyzwolone piersi, kolarze pojawiają się i znikają, jak jednodniowe jętki, nim dotknę ich zauważeniem. Dwóch młodziaków chwali się torsami pielęgnowanymi na siłowniach, za nic mając tłoczne zdumienie. Wulgarne samice o dużych biustach penetrują przedpole w poszukiwaniu żeru, czyli samczyków gotowych zainwestować we wzajemność uczuć. Mnie nawet pogardą dotknąć nie zamierzają, oszczędzając uczucia na obiekty warte ich spojrzeń. Na przystanku stoi kobieta okryta czymś, czego nazwać nie umiem – coś między chustką, stanikiem, a bluzką. Chyba nie tylko ja nie umiem, bo starszy pan o lasce też nie potrafi, ale on spluwa, ja nie.
Jedna z knajp na Centralnym Deptaku Miasta nazywa się PIZZBURG – zabawna gra słów kojarząca się z Pitsburgiem. Starzejąca się Azjatka usiłuje pochwalić się pochwą, przed czym powstrzymuje ją jej partner. Do odjazdu pociągu mają jeszcze pięć godzin – liczyła że je wypełnię? Wracam do domu autobusem, który zamierzał chyba nie przyjechać. Komuś wypada z ręki telefon i wtedy zauważam kobietę obszerną. Gdyby jej pasek miał na imię Równik, nie musiałby się tego imienia wstydzić.
A ileż trzeba mieć pewności siebie, żeby nie założyć bielizny pod prześwitującą sukienkę? I jak musi się czuć facet, dla którego pani gotowa była na taką ekstrawagancję? Ech!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz