piątek, 6 listopada 2026

Bełkot naiwnego.

 

Prawo zostało wymyślone przez altruistę, który dostrzegł, że istnieje więcej niż realne zagrożenie, że silny wymusi na słabym wszystko, bezkarność zapewniając sobie potęgą oręża, lub portfela, na jakie nie stać biedaka. I idea z założenia byłaby ok, gdyby nie prawnicy, którzy sprostytuowali szanowane prawo do tego stopnia, że obecnie broni ono bogaczy przed słusznymi na ogół skargami biedoty. I zamiast chronić najbardziej wrażliwych, prawo wymusza posłuszeństwo poddanych. Czytając wielokrotnie Prawo Budowlane, słuchając wieści ze świata – tego najbliższego i zrozumiałego podobno, doszedłem do wniosku, że jak kogoś stać i nie boi się ewentualnego „przewodu sądowego”, to może zrobić WSZYSTKO! A co! JEGO Prawnicy będą „procesować”, „apelować”, „odwoływać się” aż życie się skończy, albo „zainteresowane strony dojdą do porozumienia”. Tylko nie każdy biedak dotrwa tej chwili, by zainkasować grosze za wieloletnie cierpienia. Choć filmów „opartych na faktach” nie brakuje, choć przykładów z natury nigdy nie zabraknie, prawo jakoś „z ostrożności procesowej” omija największych szkodników, z całą bezwzględnością celując w co łatwiejsze zdobycze. Policja działa podobnie – złapie staruszka przechodzącego na czerwonym świetle puste skrzyżowanie, a bandytów z nożami i bronią palną ze strachu ominą szerokim łukiem, żeby nie dostać rykoszetem. I statystyka wykrytych „przestępstw” się zgadza! Na sztuki, bo nigdy „na wagę”. Naprawdę o to chodziło?


- Wystawiłeś fakturę? To masz problem! – usłyszałem kiedyś zupełnie serio – Zleceniodawca odliczy ją od podatków, a ty musisz wszelkie daniny zapłacić, bo ani US, ani ZUS czekać nie będą. On dostał usługę i wszelkie odliczenia, a ty poniosłeś koszta i musisz jeszcze „podatek od zysku”, „od wartości dodanej” zapłacić, a potem modlić się, żeby ci zapłacił. Chcesz, to idź do sądu, żeby cztery lata udowadniać, że „poniosłeś stratę”. Co to oznacza? Musisz najpierw zapłacić wszystkie własne zobowiązania, żeby dociekać swego. Inaczej sąd oddali sprawę, gdyż „znamion przestępstwa nie będzie”, bo „nie poniosłeś straty”. Koszt postępowania także trzeba opłacić z góry, bo przecież żaden sędzia „za darmo” orzekał nie będzie.


Jaki wniosek? Im bardziej cię okradną, tym trudniej rościć sobie zadośćuczynienie. Poważnie, ktoś śmie nazywać ów stan PRAWEM i mydlić oczy maluczkim? Ratunku!


Ilekroć trafiam na podwójny rozmiar czcionki, tyle razy czuję, że czai się tam zło. Podwójna prawda – ta duża, dla naiwnych i skrycie drobna dla przebiegłych. Patrząc chłodnym okiem, widać zaprojektowane drobiazgowo oszustwo z premedytacją, kłamstwo którego nie sposób ukarać. Bo przecież „było napisane”. „Trzeba było dokładnie czytać” Naprawdę? Wypełnia mnie pogarda dla takich praktyk, ale ja jestem pionkiem, naiwnym, który tonie w powodzi wielostronicowych umów, składników ukrywających pod łacińską, chemiczną, czy handlową nazwą prawdy, których producent się wstydzi, ale nie zamierza z niej rezygnować – „było napisane” wystarcza w każdym sądzie, choć sam druk o rozmiarze zminimalizowanym do absurdu jest jawna oznaką nieczystych intencji. Nie przypominam sobie, żebym kiedyś napisał list korzystając z dwóch rozmiarów czcionki – ani ręcznie, ani drukiem. Może jestem dziwny, ale wolę nic nie napisać, niż stosować takie „sprytne” sztuczki. Twórców takich arcydzieł darzę niesłabnącą pogardą.

2 komentarze:

  1. Tak od czapy. Właśnie zobaczyłam, że ktoś bez porozumienia ze mną użył mojego zdjęcia do zrobienia plakatu. Drobnym druczkiem, takim tyci, żeby nikt normalnie nie odczytał, z boku, w niewidocznym miejscu dopisał, że zdjęcie jest mojego autorstwa. I teraz, mogę napisać do organizatora uwagę - ale wyjdę na pieniaczkę, albo zostawić temat, jak zwykły mięczak, dla świętego spokoju i kolejny raz ujdzie im 'na sucho'. Poszłam na kompromis i zablokowałam organizatorkę, by nie wiedzieć tych plakatów i żeby mnie to nie męczyło. Silny wymusza na słabszym...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nic się nie zmienia. współczuję. kiedyś istniało coś takiego jak dobre wychowanie i etyka, a teraz? kodeks karny podlega negocjacjom i interpretacjom. dziwny świat.

      Usuń