Buńczucznie rzekłem „nigdy więcej!” uchylając wrota nieskończoności. Osiemnaście minut później, z lekkim niepokojem i żalem zacząłem się rozglądać za wyjściem. Chcąc odwołać nieskończoność wrzasnąłem raz jeszcze, tym raz poskramiając ją krótkim, zdecydowanym „dość!”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz