sobota, 28 marca 2026

Franek ma franka dla francy z Francji.

 

    Pierwsze fiołki strzegą furtki osiedlowej. W osłoniętych od wiatru zakamarkach pojawiają się mniszkowe słoneczka. Czekając na przychylność świateł dziewczyna wspina się na palce, by na chłopięcych ustach odcisnąć żarliwe uczucia. Może słowa, których należy słuchać duszą? Miło gdy człowiek nosi w sobie podobne wrażenia, bo warto doświadczyć. W przejściu podziemnych debatuje nad losem osiem szczurów. Nie są specjalnie duże, ale ludzi jakoś specjalnie się nie boją. Uciekają, choć bardziej przypomina to zabawę w berka niż paniczną ucieczkę. Zerkam do wnętrza knajpki czekając na transport. Widać wyraźną dysproporcję – trzynaście kobiet i tylko dwóch facetów. Na dodatek panie siedzą stadami, a panowie samotnie. Co za czasy.

6 komentarzy:

  1. Co za czasy! - powtórzę za Tobą.
    Szkoda, że nie mogę podzielić Twoich i czekającej na przychylność świateł dziewczyny doświadczeń. Już mi się to niepodzielane znudziło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiosna jeszcze się tylko przymierza, fiołki, mniszki, pierwsze gesty czułości, a jednocześnie pod spodem szczury w przejściu, ludzie obok siebie, ale jednak osobno. Bliskość i samotność idą u Ciebie ramię w ramię. 'Co za czasy' brzmi jak westchnienie, tak spokojnie. I ta zabawa językiem na początku, zachwycam się i uśmiecham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. duży chłopiec lubi się bawić. ilekroć wyłuskam chwilę wolną od obowiązków, coś tam sobie wynajdę do zabawy.

      Usuń