czwartek, 5 marca 2026

Podłość na podłodze.

 

Wieczorem, wracając do domu oglądałem wnętrze kawiarni. Na sześć parami zajętych stolików siedział tylko jeden facet… Intrygujące. A na przystanku pulchniutka pani całowała nie za dużego pana, więc nawet na palce nie musiała się wspinać. W autobusie pachniało mielonką, choć wcześniej cuchnęło moczem, czyli ku lepszemu poszło.


Rankiem, wychodząc z bramy natknąłem się na kosa. Siedziało toto na szczycie płotu obrośniętego winobluszczem i zerkało wzdłuż płotu. Zerknąłem i ja, a tam kilka metrów dalej drugi kos. Bezwstydnie gapił się na pierwszego, mnie ignorując doskonale. Poszedłem nie mieszając się w kosie sprawki. Nim wyszedłem z osiedla, trafiam na trzeciego obserwatora. Siedział na murze i sprawdzał, czy trafię do furtki. Gdy się upewnił, że nie zabłądzę, zeskoczył z muru i w podskokach udał się tam, gdzie kosy się udają, kiedy nikt nie patrzy.


Brzask chwycił się wierzchołków brzóz i ciągnął je za włosy usiłując wygrzebać z niebytu. Brunetka w rozpiętym płaszczu pełna niezbywalnych kształtów, udawała że jest ciepło, czemu przeczyły skostniałe, oszronione trawniki i wiatr wdzierający się tam, gdzie uczepiły się resztki snów. Dostrzegam frapującą rejestrację – V8 SIANO. Jaki przekaz nieść miała? Prowadząca auto kobieta nijak nie wyglądała na kobyłkę. Może po prostu chciała pobrykać na sianeczku-sianie?


Dziewczęta przesunęły tekstylną granicę wstydu tak dalece, że ich mamom pewnie robi się gorąco na samą myśl, że mogłyby tak i one. Ale przecież niektóre decydują się naśladować. Kto wie, czy nie na podstawie powtarzającej się „skromności odzieżowej” nawiedza mnie myśl, że najtrudniej zapomnieć kogoś, kto widział cię nago. Szczęściem, mija mnie tramwaj, a mi mijają kosmate myśli. Wewnątrz siedzą w zasadzie same kobiety, ale tylko jedna się uśmiecha i oczywiście ona zawłaszcza moją uwagę, całą resztę otaczając mgłą obojętności.

2 komentarze: