Z ostatniej chwili. Zwabiony sporym stężeniem różowatości ogólnie ruchliwej wychynąłem na suchego przestwór balkonu, celem rozliczenia się z ową. 5:1 na rzecz płci przyszłościowo piękniejszej. Nie, to nie dramat. Dramat był dwa ni temu, gdy poczyniłem kroki identyczne i w wyniku skomplikowanej analizy matematycznej doliczyłem się stanu 7:0 z jednoznacznym wskazaniem na dziewczątka. Oczywiście nie liczyłem różowatości krzewów i drzew, jako nieistotnych w procesie ewolucji podwórkowej. Z wrażenia po niebie rozpierzchła się baranina, nieszczególnie pierwszej czystości. Chyba, że bieli stopniować nie wolno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz