poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Podglądacz.

 

    Klatka schodowa wciąż pamięta twój zapach. Przechowuje go, jak skarb. W dawno już nie mytym oknie dopiero rozwiewa się twój kontur, schodzący z wraz moim po schodach. Wciąż jesteśmy uśmiechnięci, pamiętający spazmy gorączki przedświtu, gdy zaczęłaś śpiewać wcześniej niż osiedlowe kosy, a ja gasiłem krzyk gryząc poduszkę. A teraz wracam do domu, niosąc dla ciebie bułkę pachnącą ciepłem i delikatnością. Światło na korytarzu gaśnie, zawstydzone, gdy wącham swoje dłonie pamiętające pikanterię kształtu, który wymknął się z uśmiechem, pobłażliwie karcąc moje nienasycenie. Korytarz wie, bo podglądał nas przez wizjer, nie przejmując się zupełnie własną bezczelnością. Kpi, że został wspólnikiem w grzechu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz