niedziela, 12 kwietnia 2026

Święta świętych.

 

    Osiedlowe kosy przyglądają mi się, jakby sprawdzały, czy jestem koneserem ich porannych koncertów. Chyba zdałem egzamin, bo odprowadzały mnie zupełnie bez lęku, czy wstrętu. Dziewczę o podrasowanych brwiach sprawdzało niedzielny rozkład jazdy, dzięki czemu nie musiałem nadwyrężać wzroku. Na wysokości niegdysiejszego wysypiska śmieci dostrzegam pustułkę przyczajona na latarni. Wpatrywała się w nieużytek, z nadzieją na ciepły obiad. Na skwerach część drzew okryła się już młodą zielenią, reszta wciąż śpi a może całkiem umarła.


    W tramwaju aż tłoczno od medycznych gawęd. Z jednej strony gość poszukuje zasadności rejestracji do neurologa z terminem cztery lata, z drugiej pani cieszy się, że rejestracja na marzec 2027, to dobra wiadomość, bo zabieg niezbyt ciężki i nie za drogi, więc jakby co, to kasa w dłoń i prywatna usługa niemal od ręki. Podziwiam szmaragdowe łono zdobiące róg ulicy. Pani zaaferowana gawędą, machinalnie potrząsa wózkiem, żeby krzyk z wewnątrz nie eskalował nadmiernie i nie zaburzył smoltoku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz