poniedziałek, 11 maja 2026

Kminek w kominek by maminy muminek zmienił minę.

 

Na wysokości wzroku kursem kolizyjnym zasuwał kos. Na sygnale więc miał pierwszeństwo. Grzecznie przepuściłem podziwiając jak misternie zostało spętane betonowe ogrodzenie winobluszczem zieleniejącym po ostatnim deszczu. Z witryny sklepiku z cudami zerkała w niebo kaczka z ciemnego drewna. Może zazdrościła śmigłej czapli, a może krzyżówkom zmieniającym akwen przed śniadaniem. Dziś to ja zawstydzam Nóżkę, dumnie mijając go nim dostrzegą jego dryf codzienny manekiny w sukniach ślubnych. Słońce zsuwa się ze starych murów i rozlewa po trotuarach. Zupełnie jak dawniej.


W drodze powrotnej obserwuję botaniczne rejestracje D7 PINIA i D2 WRZOS. A poza tym, ze zdumieniem zderzam się z zauważeniem, że musi być ciepło, bo ponad połowa społeczeństwa łazi bez biustonosza. I niektórzy nawet mieliby co w nich nosić! Cóż za rozpasanie narodu!

1 komentarz:

  1. Ja widziałam z kolei C5 Jimmi:-)
    Tytuł super!
    jotka

    OdpowiedzUsuń