piątek, 10 lipca 2026

Śluz na śluzie? Niechybnie chybocąc się zakwitły kwity!

 

Bujna dziewczyna o rozkołysanych pod luźną bluzką piersiach szła na przystanek, przyprawiając mnie nieomal o chorobę morską – przed oczami falowały mi te piersi, a za plecami słońce tylko czekało, żeby mnie oślepić na dłuższą chwilę. Gadułka przesiadła się na rower i niechybnie zbijała wagę, chcąc przejść do niższej kategorii. Może zaplanowała jakąś walkę na jesień? Na razie ziewa okrutnie i przypomina mi pasącego się planktonem wieloryba. Mimo wakacji i wczesnej pory do autobusu wsiadł Melancholijny Karampuk z odkrytymi nogami, w kozaczkach i bluzie z kapturem, zapewne chcąc ukryć piękną, choć smutną buzię. Śpiący Królewicz stojący w przejściu łaskawie pozwolił, by pasażerowie przepchali się obok niego i dopiero wówczas wysiadł.


Wrony obsiadły co wyższe gałęzie uschniętego drzewa i udają czarne, toksyczne liście. Chmiel wspina się gęstwiną samosiejek mirabeli i robinii, którymi zawładnął już do cna. Na bulwarach po raz kolejny buduje się Wielki Weekendowy Paśnik. Nieogolony chłopina w sweterku w biało-czerwone pasy wykonuje tajemniczą, selektywną zbiórkę chwastów. Wyrywa tylko wybrane, wyrosłe w szczelinie między murem, a chodnikiem Przytroczona do dwóch husky pulchna kobieta o białych łydkach robi za tobogan i idzie po krawężniku, wleczona przez odkarmione psiska. Na balustradzie nadrzecznej znów trafiam czaplę. Gdy wyciągam telefon drobi ze trzy kroczki, jakby zapragnęła zbliżenia podczas sesji. Nie podchodzę bo po co płoszyć – sama wybrała bezpieczną odległość i mi to wystarcza. Samotna komarzyca przygląda mi się zza podwójnej szyby i chyba coś usiłuje, ale bez skutku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz