Przy Wielkim Mrozie odważnie przycupnął Przymrozek. Obok niego błyskawicznie przysiadła Szadź Katastrofalna, która obawiając się wielkich mężczyzn, wybierała tych drobniejszych. Wybrała ku rozpaczy Mżawki, szyderczo podglądanej przez solidny z natury Deszcz, gdy usiłowała prawdziwie się rozpłakać powodzią trapiących ją rozterek miłosnych. Cóż, każdemu chyba wolno zakochać się w nieefektownym, zaniedbanym Przymrozku?
Wtedy właśnie zjawił się Lód, pielęgnujący perwersyjne skłonności do erotycznej przemocy. Nie zwracając uwagi na towarzystwo, skuł Mżawkę bez litości. Bez szwanku wyszła Wichura-Świszczypała, tańcząca wokół rozpalonych(?) samców bez lęku. Niektórym panom imponowała ta beztroska i gotowi byli pójść z flirciarą na kompromis, albo dalej, dokąd tylko uczucia poniosą.
Chyba pójdę włączyć ogrzewanie,bo mam coś ciarki na grzbiecie..:)Ewa
OdpowiedzUsuń