piątek, 11 września 2026

Kasztelan chce skosztować kaszanki, więc na kasztance Ance do Maszy, bo Masza ma kosz kosztownej kaszy.

 


Jeszcze nie wyplątałem się z osiedlowych ścieżek, gdy na drodze jakaś ciężarówka zaczęła (i nie zamierzała przestać) używać klaksonu jako tarana, by oczyścić przed sobą drogę aż po horyzont. Pociąg, ukrywający się w ciemnościach najwyraźniej jej pozazdrościł, i też włączył sygnał, strącający ptaki z trakcji, śpiące w międzytorzu myszy i ewentualne życie zmierzające w niebyt po jego kołami. Samolot wypluty przez niebo buczał jak głodny trzmiel dopełniając kakofonii dźwięków wyrywających z piżamek dzieci śpiące być może niewinnie.


Wczorajsze, rozszczebiotane dziewczynki zdążyły wyrosnąć na smutne kobiety podejrzliwie rozglądające się dookoła, a te zgorzkniały w nieuchronnej starości. Jak któraś miała mniej szczęścia, zdołała zgorzknieć wcześniej.


Poprawiłem siodło pod tym miejscem, gdzie nie umiem być twardy. Niebo skwaszone, pofałdowane, lekko płonące na krawędzi widnokręgu, gdzie słońce w różach i fioletach usiłuje podpalić chmury, by wydostać się na świat. Sodowe lampy ze stoickim spokojem przyglądają się tej walce bezcieniowo i bez kompleksów. Na skrzyżowaniu pierwszy raz dostrzegam polską rejestrację na literę A, i to jaką! – A1 ROMEO. W otulinie wiaty przystankowej dosypiała pod kapturem szarej bluzy bladolica nastolatka, ignorując autobusy pojawiające się na okamgnienie, czy nawet dwa. Ja sądziłem, że kierowca zasłabł, gdyż zamiast jechać, tkwił na przystanku podziwiając innych użytkowników drogi, mijających o/nas z lekkim niesmakiem. A on tymczasem skrupulatnie nabijał minutki, zaoszczędzone na inteligencji systemu transportu (ITS działa, bądź czujny, wróg nie śpi!).


Na trawniku ktoś porozstawiał połówki betonowych kręgów. Instalacja artystyczna, wyraz niepokornej duszy przed jej ujarzmieniem i współczesny zmysł estetyczny, który nie pozwala nic wyrzucić. Młoda mama, by nie przeszkadzać śpiącemu w wózku dziecięciu w śnieniu snów ciepłych i miękkich jak matczyna pierś, oddała się konwersacji cyfrowej i zwiedzała meandry sieci, poszukując… straconego czasu?


A na koniec kilka tablic rejestracyjnych z drogi do domu:P0 FOXXX, V7 MEDIA, D7 LUKA, D0 JAZZU. Obrodziło, jak rzadko, a ile zdyskwalifikowałem?

1 komentarz:

  1. Nie powiem oczywiście jak poswojemu rozszyfrowałam te tablice. Ale mogę opowiedzieć o tym, jak rozczulił mnie obraz ptaków strącanych z trakcji i innej fauny z międzytorza. Wymalowałam trochę siny ten poranek, taki w połowie drogi, gdzie noc nie odeszła jeszcze całkiem. Wiesz, że na trakcji były Kosy?

    OdpowiedzUsuń