niedziela, 18 października 2026

Prasówka cd.

 

    1. Izraelscy osadnicy na okupowanym Zachodnim Brzegu, zaatakowali polskich dyplomatów. Czy to wciąż osadnicy, czy zwyczajni okupanci? A może po prostu barbarzyńcy?


    2. Ponętna Lopez świeci biustem. W operze. Nie, nie występuje, tylko podziwia. Chyba. Może wyznaje zasadę podziwiaj i pozwól podziwiać? Bo chyba nie chciała zrobić konkurencji artystom. Z treści artykułu wynika, że po męczącym tygodniu mody w Paryżu postanowiła przypomnieć Amerykanom, że wciąż posiada biust.


    3. Gry wojenne na dożynkach? Wójt wyzwał na pojedynek jednego z gości, a gdy stanęli do zwarcia niemal rozpętali trzecią światową! Gdyby nie dzielne babeczki z Koła Gospodyń Wiejskich musiałbym wyjąć z szafy plecak ewakuacyjny i umierać z zimna i głodu gdzieś w podmiejskich lasach. Brawo dla pań za waleczność.


    4. Ongiś, pani Megan Fox, udając licealistkę, pływała nago w jeziorze. Nie wiadomo, czy bardziej w jeziorze, czy na ekranie, ale jednak. Zdarza się. Poza tym może już się przedawniło, bo minęło siedemnaście lat. Teraz zamierza utrwalić w widzach ów obraz i dokręcić część drugą, ponoć z innej perspektywy. Może zdjęcia kręcone będą z dna jeziora? Ma być horror o zabarwieniu erotycznym. Jeśli wciąż będzie licealistką, to doprawdy osiągnie tak perspektywę, jak i wrażenie. Czy horror, to się dopiero okaże.


    5. Import towarów z krajów Mercosur nie wzrósł, jak twierdzi jedno z ministerstw. Za to przybyło przybyszy z tamtych stron i to wyraźnie widać na ulicach, choć żaden minister tego nie twierdzi.


    6. Z Ukrainy jeszcze sprawniej importujemy uchodźców i równie cicho. Kolejki na naszej wschodniej granicy wymagają czterdziestu godzin oczekiwania na odprawę, choć w przeciągu doby odprawia się 3700 samochodów osobowych i 3000 ciężarówek. Dopiero z wakacji się zjeżdżają?


    7. Mieszkańcy drżą! Nie, nie z zimna. Ze strachu! Bo sezon grzewczy się zaczął i rachunki spadną na nasze łby równie nieuchronnie jak podatki. Za każdym razem zastanawiam się, czemu grzejniki wiszą na zewnętrznej ścianie mieszkania i znaczna część ciepła ogrzewa elewację zewnętrzną, a nie wnętrze, ale nigdzie nie znalazłem odpowiedzi, dlaczego tak jest.


    8. Kozackie drony poleciały na Petersburg. Duma, bo trafiły w port i w most. Coś tam trafiło też w Litwę i Lubelszczyznę, czym jakoś nikt się nie chwali, ale śledztwo pomagają prowadzić nasze służby, więc na pewno dowiemy się kto i dlaczego Putin miał się znienacka rzucić na Litwę i Lublin. Atak na infrastrukturę cywilną jeszcze niedawno nazywany był terroryzmem, któremu Wielka Ameryka wypowiedziała bezpardonową wojnę. Teraz milczy, podobnie, jak milczy w kwestii mordowanych Palestyńczyków. Ciekawe, że bohaterskie ataki na infrastrukturę rosyjską spotykają się z bestialską odpowiedzią Kozaków, ale nigdy odwrotnie. Dopóki nasi Nowi Bracia nie zaczęli nękać cywilów mówiących równie piękną cyrylicą, mieli poza linia frontu względny spokój. Teraz mają przed sobą bardzo nieciekawą zimę.


    9. Sport musi być, bo przecież! Pani Lewandowska jest zasmucona przeprowadzką za kontraktem męża do Chicago, bo dzieci muszą znaleźć nowe koleżanki w nowej szkole. Na szczęście – są telefony i z tymi starymi nadal można pogadać. Stare koleżanki są z Barcelony; te jeszcze starsze z Dortmundu, czy Monachium pewnie odeszły już w zapomnienie, że o Pruszkowie napomknę półgębkiem i nieśmiało.


    10. Reklama również musi się w prasówce objawić, bo bez niej nie działa nic. Gracze nie zagrają bez sponsora, byle film wymaga ich z pięciu by zaszczycić ekran TV, a bez czterech hojnych darczyńców nawet prognoza pogody się nie sprawdzi. Ostatnio atakuje mnie reklama plecaka ewakuacyjnego wprost z telewizora, a może wręcz z GOV.PL? Wejdź na stronę i sprawdź, jak spakować plecak! Nikt nie mówi, czy trzeba uciekać na dwie godziny, dwa dni, czy na zawsze, a przecież w zależności od przewidywanej długości delegacji, plecak pakuje się inaczej. Nikt nie mówi, przed czym, ani przed kim trzeba uciekać. Z pożaru ratować trzeba dokumenty, pamiątki i drogocenności, a potem wiać tam gdzie nie przypiecze tyłka. Z powodu alarmu lotniczego trzeba z miejsca wiać do schronu i zabrać butelkę wody, może tabliczkę czekolady. Kto wie, czy w ogóle taki schron w Mieście istnieje? Nikt nie mówi, jak przetrwać w naturze dzień, bądź tydzień, a przecież godzina przy otwartym oknie wystarcza, by zmarznąć, choć zima dopiero przed nami. Więc gdzie uciekać? Jak zdychać, to godziwie, we własnym domu. A nie uczyć się rozpalania ognia na chłodzie i o głodzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz