Jeśli umierając, przenosimy się do lepszego świata zachowując doświadczenia stąd, może lepiej nieść ich możliwie najmniej? Życie jest zaborczą pokusą, a obietnica lepszego świata pozostaje bez gwarancji. Więc żyjemy zbyt długo i na tamten świat trafiamy od razu starzy i niedołężni – okropność!
Nie wierzę już w żadne obietnice. Niczyje obietnice.
OdpowiedzUsuńpostaram się pamiętać - ale nie obiecuję.
UsuńZatrzymała mnie myśl o tym, że dłuższe życie nie musi automatycznie oznaczać po prostu większej liczby dobrych lat. Sam czas niewiele daje, jeśli nie idzie za nim sprawność, relacje i poczucie, że nadal mamy na coś wpływ. To chyba jeden z tych tematów, o których warto rozmawiać wcześniej, zanim człowiek zostanie postawiony przed jego konsekwencjami.
OdpowiedzUsuńgadać można, tylko co to da? wszak nie wiadomo czy się gdzieś przenosimy, po co i na jak długo. a może po tamtej stronie można wybrać wiek? mnie zastanawiają sceny z filmów, gdzie stary za życia jest stary po śmierci. I te fotki nagrobne - zamiast pięknego człowieka pokazują starych zniszczonych życiem ludzi.
Usuń