No tak, wróble ćwierkały i trzeba było im zaufać. Słońce przypomniało sobie o bożym świecie nieco później, najwyraźniej dając szansę wilgoci, by wniknęła ciut głębiej. A potem było już znakomicie i „zapominanie” o bieliźnie było jak najbardziej na miejscu. W oknie przedwojennej kamienicy apetyczna rusałka XXL tańczyła w koronkowym czarnym biustonoszu, a otchłań pępka zdawała się nie mieć dna. Chodnikiem wędrował porysowany chudzielec w bluzce na ramiączkach i usiłował pochwalić się biustem, którego nie miał. Może dopiero zamówił i „się przymierzał”? Uczył się chodzić i eksponować? Na trening nigdy nie jest za wcześnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz