Coś nieśmiało pociekło z nieba i wygnało ludzi z plaży – jak na jakąś pielgrzymkę. Wyjścia z plaży stały się zbyt ciasne i wąskie gardła z trudem wypuszczały ludzi mokrych oddolnie, żeby nie zmokli odgórnie. Trudno – chyba czas wracać, skoro pogoda się kończy. Jutrzejszy obiad już w domu, ale dziś jeszcze trzeba strząsnąć piach ze stóp, nim się wejdzie na pokoje. Wędzona rybka, zapakowana próżniowo też pojedzie, a co! I garść bardzo starej żywicy. Wystarczy tylko rozwiązać problem bagażu – w coś co przyjechało pełne trzeba zmieścić więcej. Eskaluję każdego roku, ale w kwestii pakowania radzę sobie znakomicie.
A rybka foilią nie przejdzie?
OdpowiedzUsuńSzczęśliwego powrotu!
Chyba raczej folia przejdzie rybką.
Usuńdo tej pory nie przechodziła. sprawdzone w ubiegłych latach.
UsuńPokaż proszę bursztyny, jak już cały ten kwarc zrzucisz z ramion. I dobrego powrotu.
OdpowiedzUsuńno, nie wiem. blog, to miejsce w którym zdjęcia się nie mieszczą.
UsuńZawsze zadziwiają mnie ludzie, którzy nie wahają się wchodzić do wszelkich akwenów, a boją się deszczu. Przecież to tylko woda!
OdpowiedzUsuńta sama co z góry, bo jak już spadnie, to leży na dole.
Usuń