Palmy, zniewolone w westybulu biurowca, mimo czujnego oka portiera, osaczają kanapę obitą zielonym pluszem. Wszystko razem (bez oka portiera) wygląda jak wyspa (chwilowo) bezludna. W tramwaju nastolatka grubą warstwą makijażu kryjąca nieszczęścia twarzowe złożyła ręce pod bladym biustem, by przedwcześnie nie ukrył się „przed ciekawych wzrokiem”. Murzynka na przystanku kontempluje własne pazury, wewnątrz Kolumbijczyk kontempluje chyba zawartość żołądka, czy snów tęskniących do południowoamerykańskiego słońca. Miasto szykuje się na deszcz, który wisi w powietrzu od wczoraj i o zaskoczeniu mowy być nie może. To wyłącznie kwestia czasu, wcale nie długiego.
Jak to możliwe, by laptop mający trwały zakaz kontaktu z siecią WIEDZIAŁ, że BRAK MU WAŻNYCH AKTUALIZACJI, sugerując dość natarczywie, że bez nich czuje się maszyną niegodną XXI wieku? Czyżby maszyny założyły Związek Zawodowy – jak uczy historia Niezależny i Samorządny, by teraz upominać się o prawa dyskryminowanych, ze swojej słabości czyniąc siłę? A nuż jeszcze przeskoczy przez mur, jak pewien elektryk… Może to Właściciel Systemu Operacyjnego potrzebuje dowiedzieć się, co też się działo na moim (ponoć) sprzęcie od roku? Wiem, jestem onucą i każdy inny epitet potrafi przylgnąć do mnie z wdziękiem i swobodą, ale skąd mam wiedzieć, co robi mój(?) sprzęt, mający w kościach więcej układów scalonych, niż Pan Producent pozwala odkryć, w trosce o moją nieświadomość, albo zgoła dla mojego dobra? Pod tym hasłem zdołano już zrobić naprawdę wiele.
Kolejne widzenie tablicy rejestracyjnej z literą A na początku i znów nieprzypadkowe A7 BEAST.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz