Przebiegunowanie świata odbywa się po cichu. Długowłosy pan z kolczykiem w uchu stoi obok krótkowłosej pani pozbawionej biżuterii, przynajmniej w rejonach dostępnych postronnemu jesienią. Dziewczęta wulgarne jak przysłowiowi szewcy w szewski poniedziałek i siedzące tak, jakby chciały płeć wepchnąć otoczeniu w gardła. Jakaś dama z ręką w kieszeni kołysała kluczykami do samochodu i tylko zerkałem, że zacznie gwizdać, albo splunie z obrzydzeniem na mój widok.
W tramwaju podziwiam olbrzymią kiść pluszaków przytroczonych do dziewczęcia o różowych włoskach – najwyraźniej z dorastaniem jej się nie spieszy i robi co tylko się da, żeby nie opuszczać świata bajek. Skrobię sobie cichuśko w kapowniczku te moje drobne spostrzeżenia i czuje na sobie wzrok kanara. Nie łapczywy, raczej zaintrygowany. Chyba się wystraszył notatek i zamiast podjąć czynności kontrolne, oddał się lekturze analogowej książki. Może skończył już poranną szychtę, a może czeka na wsparcie oddziału.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz