Wychodzę przed dom i podziwiam niebo w paski. „Chmury”, jakich świat nie znał jeszcze trzydzieści lat temu poszatkowały niebo na plasterki. Eskadra srok patroluje osiedlowe zakamarki złorzecząc i skrzecząc. Autobus cuchnie palonym plastikiem. Skupiam wzrok na siwej wronie przyglądającej się podejrzliwie kępie dzikiego chrzanu rosnącego między pasami gęsto uczęszczanych jezdni. Ładniutka dziewczyna z kolczykiem nad górną wargą najwyraźniej nie czuła się piękną i musiała „wyrazić siebie”, poprawiając to, co Bóg spieprzył. Srebrno lśniący kolczyk-pieprzyk naprawił niedoróbkę.
Wysiadłem donikąd, bo jak się okazało, dziś tramwaje nie pojadą, bo kolejne skrzyżowanie w okolicy zwagarowało. Trudno. Poszedłem piechotą, trafiając wprasowanego w płyty chodnikowe truchło szczura. Trafiłem także „zadżumionego” kiwającego się w rytm oszołomionego wódką błędnika i właśnie wtedy spontanicznie wymyślam „złotą myśl” – Są dwie płci. Jedna ma piersi, a druga piersiówki. Na koniec dwie tablice rejestracyjne V0 SPEC i D8 MAMA – tajemniczo. Wewnątrz siedział facet, a przynajmniej stwarzał pozory męskości.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz