piątek, 17 lipca 2026

W upał łupał łupki w łupinach łopianu.

 

    Szlachcianka Z Zaścianka wystąpiła dziś w barwach narodowych. Może przegapiłem jakiś mecz, albo demonstrację? Patrzyła na mnie jak na robaka (znów), więc pewnie coś ważnego mnie (znów) omija. Małżeństwo Tiki-taki dziś w maseczkach ochronnych. Wyświetlacz na przystanku ostrzega - Jakość powietrza umiarkowana… zaledwie. W autobusie farbowane matrony pachnące markowo, drogo i chowające się pod tym aromatem, by w spokoju wreszcie popełnić poranną prasówkę. Za oknem ścieżką rowerową pruje kolarka w czarnej sukni. Biała bielizna podkreśla jak pięknie jest opalona. Choć zerkanie na panów jakoś mi nie idzie, może przez wzgląd na znikomą wartość estetyczną, to jednak popatrzyłem na chłopa, którego głowa wyglądała jak balon, z którego zeszło trochę powietrza – zabrakło dołu. Góra w miarę ludzka, ale dół? Bez podbródka, wszystko takie zwiędnięte, niemal nieistniejące, budzące współczucie. Groteskowa twarz będąca pewnie następstwem czegoś dramatycznego. Wrotycze, bylice, nostrzyki i szczeć porastają beztrosko nieużytki. Póki jeszcze Lex Szarlatan się nie rozpędził, pozwalam sobie na zauważenie. Potem? Kara za treści „szkodliwe” może sięgnąć milionów i to bez sądu – urzędnik będzie decydował, kto jest szarlatanem, skazywał go na kary i usuwał z Internetu szkodliwe treści – owszem, będzie się można odwołać do sądu, ale dopiero po fakcie, czyli za jakieś 5-10 lat, a tymczasem zielarze, naturaliści, terapeuci i inni wyprzedają się z ziołowych herbat, maści, zdrowotnych nalewek, bo strach jest wielki przed zawziętością prawa i Big-Farmy. Kto odważy się teraz zrobić syrop z tymianku na gardło, nie zawierającego „specjalnej formuły” koncernu farmaceutycznego Specjalna formuła zawiera na ogół śmieci, a czynnikiem sprawczym jest tymianek, lecz tymianku opatentować się nie da za to formułę można? Bez ochrony, pod naporem naprawdę wielkiego kapitału farmaceutycznych gigantów znikną zewsząd mądrości naszych babć. Ostatnia okazja uzupełnić księgozbiór, by dać sobie radę, gdy niewydolny system zdrowotny będzie nas zabijał na raty.


    Potem rozkojarza mnie tablica rejestracyjna z cyframi 1024 – matematyk w szkole średniej ilekroć mógł napisać taką liczbę na tablicy, podkreślał ją słowami – lubię równe liczby. A widząc zdumienie uczniów wyjaśniał, że w systemie dwójkowym liczba 1024 to 2 do potęgi dziesiątej. Człowiek wart wspomnienia; każdego roku przy byle okazji dzielił się z uczniami zagadką. Jak rozpoznać, czy to łabędź, czy łabędzica? (kto nie zna, podpowiem – rzucamy chleb do wody – jak WZIĄŁ, to łabędź, jak WZIĘŁA, to na pewno łabędzica). Emocje potrafiły nim zawładnąć tak, że się pocił nad miarę opowiadając. Kiedy sięgnął do kieszeni po chusteczkę, zamiast niej trafił banknot 50 złotych i nim osuszył czoło i skronie. Banknot był z czasów PRL-u, jeśli to istotne.


    Jadę nie swoją trasą i podziwiam pięknie odrestaurowane kamieniczki, między które wdarło się „nowoczesne” gmaszysko – istny brzydal psujący harmonię. Stopy pań często kryją się w crocsach – japonkach i sandałkach. Najwyraźniej służy im to obuwie, choć to guma. Nie obciera i nie odparza, a stopa oddycha. Informacja jakoś się rozchodzi w obrębie płci i coraz więcej pań je nosi latem. Czyli MUSZĄ BYĆ WYGODNE. Pożądane. Może tak samo dzieje się z leginsami? Nietrudno wyobrazić sobie, że mają zalety. A wzrok panów nadaremnie łykających ślinę? Wg reklamy – bezcenny!


    Piękna pani w rozmiarze, którego nawet się nie nazywa w świecie mody dreptała sobie ku własnej codzienności i nie wyglądała na zmartwioną stanem posiadania. I słusznie. Ja, bez udziału świadomości określiłem ją jako Wielkoduszną – mniejsze ciało miałoby ogromny problem z duszą jej rozmiaru. Wsiadłem znów, tym razem wracając po raz pierwszy dziś i wzrokiem potknąłem się o chłopaka w okularach w koszulce z napisem podzielonym między przód i tył: Głównym aktorem – Śląsk z Motorem. Spontanicznie i z równym brakiem jakości poetyckiego przekazu treści odbijam w myślach: Najlepszym kąskiem – Motor ze Śląskiem! Wzdłuż miejskiej fosy wędruje dziewczyna-ósemka. Krągła górą i dołem, w środku ściśnięta obrączką do zaniku wymiarów. Uśmiecha się, jakby usłyszała tę moją niby-poezję. Nim się odśmiechnę – jesteśmy już poza zasięgiem jej wzroku – może jednak sięgnęła tym szóstym? (rejestracja z czterema szóstkami, to coś, o co się potknąłem dziś, by wyprostować się na D7 ASAP jakiegoś korpo-ludka). Autobus przedziera się przez korki spowodowane niekończącymi się remontami i staje na wprost budowy. Czytam tablicę budowy – taka duża, żółta, z czarnymi literkami i nawet skrupulatnie wypełniona czarnym markerem:

    - Rozpoczęcie budowy – 05.01.2026

    - Zakończenie budowy – 03.01.2026

    Najwyraźniej kierownik budowy opanował podróże w czasie i skończy pracę dwa dni przed rozpoczęciem budowy.

    - Ja? Mam kłopot, bo widzę głębokie wykopy pod podziemny parking, a budynku wcale, choć mamy już lipiec 2026… Mam iść do okulisty, czy do psychiatry?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz